Umowa pomiędzy
Związkiem Winkulijskim reprezentowanym przez
Jego Królewską Mość Alfreda Fabiana
Króla Winkulii
a
Wspaniałym, Najjaśniejszym Imperium TRANSnordackim reprezentowanym przez
Jej Cesarską Mość Aleksandrę
Cesarzową Wspaniałego, Najjaśniejszego Imperium TRANSnordackiego
Art. 1. Związek Winkulijski przekazuje terytorium wyspy Doctrina na rzecz Wspaniałego, Najjaśniejszego Imperium TRANSnordackiego oraz zrzeka się wszelkich roszczeń terytorialnych wobec wyspy Doctrina.
Art. 2. Wspaniałe, Najjaśniejsze Imperium TRANSnordackie przekazuje terytorium okręgu Norrington, znajdujące się na północy Nordaty na rzecz Związku Winkulijskiego oraz zrzeka się wszelkich roszczeń terytorialnych wobec okręgu Norrington.
Art. 3. Wysokie układające się strony uznają zmiany terytorialne za skuteczne.
Art. 4. Umowa wchodzi w życie z chwilą podpisania i publikacji wśród praw obu układających się stron.
W imieniu Związku Winkulijskiego
(-) Jego Królewska Mość Alfred Fabian
W imieniu Wspaniałego, Najjaśniejszego Imperium TRANSnordackiego
(-) Jej Cesarska Mość Aleksandra
ŻYWOT ANTYUTOPII,
CZYLI RZECZ O WSZYSTKIM I NICZYM KONKRETNYM
Mikronacyjne opowiadanie mockumentalne
Dzień dobry szanownym. Dziś chciałbym opowiedzieć szanownym historię tragiczną, niesłychaną i pełną zwrotów akcji. Historię mikronacji idealnej, która od powstania zmagała się z problemami. A zatem posłuchajcie i wzruszcie się nad tragicznym losem wielkiego kraju, który, choć istniał jedynie jako internetowe forum dyskusyjne, był niewątpliwie wielki.
Za Nordatą, za Transnordatą, za Winkulią, za Muratyką, a nawet jeszcze dalej, leży sobie (choć według rządzących stoi, i to na baczność) Jedyna Taka Oryginalna Królewsko – Cesarska Wieczna Republika Antyutopia, gęsto zaludniona, posiadająca bowiem ośmiu obywateli (z wodzem licząc, z czego połowa uważana jest za klony przywódcy, a dwóch za multikonta jego towarzysza, co jednak obaj szczerze i stanowczo dementują w żołnierskich słowach, zbyt prostych i pięknych przez to, by je tutaj przytoczyć), pięć prowincji (aktywne aż dwie) i jeden plac z fontanną przy którym wedle starej tradycji wszyscy mieszkańcy spotykają się i dyskutują.
Wedle historii przedinternetowej autorstwa wodza i założyciela Antyutopia powstała jako pierwsza z mikronacji milion lat przed naszą erą i od początku prześcignęła wszystkie polskie wirtualne państwa pod wszelkimi względami, jednakże zazdrośni rywale zesłali na nią inwazję reklamodawców, przez co w 476 roku naszej ery (według autora jest to przypadkowa, niczym nie inspirowana data) Antyutopia upadła, jednak uszedł z niej Rokokos, najprzykładniejszy obywatel, który, po długiej walce, pokonał ostatecznie najeźdźców w 2021 roku, a rok później przywrócił Antyutopię na mapy i forum.
Co do historii internetowej natomiast, po powołaniu jej do (ponownego) istnienia w styczniu 2022 roku, Rokokos zorganizował w Antyutopii demokratycznego wybory, w których pod naciskiem narodu postanowił kandydować i wygrał, otrzymując swój głos, a tym samym zdobywając sto procent głosów i stając się pierwszym rezydentem pałacu prezydenckiego Antyutopii, który wypiętrzył się z ziemi po wyborach (najwyraźniej była ona pod wrażeniem takiego sukcesu dla państwa). Dzień później do tegoż pięknego kraju przybył R. O. Kokos, który sam siebie w oryginalnie zatytułowanym wątku „Witam” opisywał jako fana Antyutopii i jej władz. Natychmiast po przybyciu złożył on wniosek o obywatelstwo, które zostało nadane natychmiast, a w uznaniu zasług petenta nadano mu również tytuł szeregowego świeżo powołanej armii antyutopijnej oraz Medal Zniżki. Kolejnego dnia pojawił się kolejny przybysz, niejaki Rock Kokoss, który wprawdzie się nie przywitał, ale i tak dzięki życzliwości wielkiego sternika tego państwowego okrętu otrzymał tytuł gubernatora prowincji Gokart (na chwilę obecną rozbudował ją do lokalnej potęgi, napisał tam bowiem dotąd jeden post). Następnie pojawili się dwaj strudzeni wędrowcy, Jan Kowalski Kokos i Jan Nowak Kokos, którzy niezwłocznie trafili pod czułą opiekę przywódcy, zostając przez niego adoptowani i otrzymując prowincje Nowy York oraz Osło, a potem przybył Herr Yoyo, znany kosmopolita, kolekcjoner stanowisk w różnych mikronacjach. Stał się on szybko wiernym towarzyszem prezydenta, jak również dowódcą armii w stopniu szeregowego. Niedługo później zakończyła się tygodniowa kadencja prezydenta i rozpoczęły się wybory. Rokokos, choć niechętnie, postanowił ubiegać się o reelekcję, natomiast jego kontrkandydatem został Herr Yoyo. W wyborach niestety jakimś cudem Herr Yoyo zdobył 60% głosów. Eksprezydent pogratulował mu, po czym stwierdził nieważność wyborów, jak również „prewencyjne internetowanie” (zbanowanie) prezydenta elekta. Następnie odbyły się ponowne wybory, w których Rokokos zdobył sto procent głosów.
Na forum zarejestrowały się dwa nowe konta: „Jojo gupi jes” oraz „Jojo to źmiedź”, co nie umknęło czujnemu oku sprawiedliwości. Nowy stary prezydent ogłosił stan wojenny i przyjęcie pełnej władzy, co spotkało się z poparciem wszystkich (wolnych) obywateli. Następnie zbanował nowe konta i rozpoczął proces Herr Yoyo, którego oskarżono o kloning i w trybie natychmiastowym skazano na wieczny ban.
Przez kolejne miesiące państwo rosło w siłę, a ludziom żyło się coraz dostatniej i lepiej. Niestety 24 lutego roku antyutopijnego milion dwudziestego drugiego (2022 roku realnego) forum szlachetnego państwa przestało istnieć wskutek niegodnych oskarżeń hostingu o „stworzenie nazbyt wielu multikont przez właściciela”. Nie porzucajmy jednak nadziei! W wydanym na platformie dyskont oświadczeniu wielki prezydent kraju ogłosił, że to sabotaż ze strony reakcjonisty Herr Yoyo oraz, że Antyutopia odzyska forum „fgródtze”.
Wynajęty w Lox Alexos lokal został specjalnie wystrojony i zorganizowany w biało-różowo-turkusowej kolorystyce. Uroczystość 5. rocznicy urodzin Kamiljana Harlina odbędzie się właśnie tutaj. Przed budynek przyjechały już pancerne limuzyny wiozące najbliższą rodzinę – dzieci zmarłego brata przyrodniego.
Władze Hasselandu oraz Sarmacki Związek Szachowy zapraszają do startu w turnieju O Złotą Wieżę Angemontu! Razem z ubiegłorocznym Pucharem XX-lecia Hasselandu i ew. kolejnymi turniejami będzie się on liczył do połączonego sezonu ligi 2021/22.
- czas partii: 10 minut na osobę,
- gdzie: chess.com,
- punktacja: mecz do 2 pkt, zwycięstwo = 1, remis = 0.5, co partię zmiana kolorów.
W czasach, kiedy jeszcze większość ludów kamienie głowami łupała, gdy mikroświat był trapezem, co prawdą jest powszechnie znaną i oczywistą dla mędrców, żył sobie człowiek wyjątkowo rozmyślny, przemyślny, o ciele wymyślnym. Mógł je bowiem wykręcać w najrozmaitsze formy, od podwójnego szpagatu z potrójną nakrętką po pozę skaczącej żaby. Zwał się on Skurczybykosem i uważał, że pochodzi od samego Chrapiosa, który usadowiony na chmurze chrapał donośnie, a odgłosy te zwano grzmotami. Zatem za każdym razem, gdy nadchodziła burza Skurczybykos spłatał ręce swe i nogi, tworząc w ten sposób koło, po czym szybko toczył się na pole, w nadziei, że któryś z piorunów zabierze go do jego przodka. Pioruny jednak unikały go za każdym razem, zamiast tego rażąc śmiertelnie okolicznych rzezimieszków. Któregoś dnia jednak przestały się one pojawiać, nie słychać było również grzmotów, nie padał deszcz. W czasie burzy robiło się jedynie ciemno jak w nocy poprzez niezwykle duży napływ chmur. Skurczybykos skierował się do lokalnego mędrca, który słynął ze swojej mądrości i wieku niezwykłego, miał bowiem, jak mówił, dwa tysiące dwadzieścia lat, jeden pełny księżyc i dwadzieścia słońc. Gdy dowiedział się on o tych niezwykłych zdarzeniach zamyślił się głęboko. Myślał tak nieprzerwanie długi czas, by w końcu ujawnić zbrodniczą intrygę. Oto bandyci, którzy stanowili całość ludności pobliskiej wioski, podczas burzy uniknęli nasłanego na nich pioruna, łapiąc go i wspinając się po nim do niebiańskiej siedziby Chrapiosa i Depresjossa, by tam zaskoczyć ich i powalić, po czym zacząć rabować ich podniebną siedzibę. Słysząc to, Skurczybykos wygiął się w kształt pajęczy i wspiął się na najwyższą górę Kirymu, po czym wyprostował się i złapał przelatującą chmurę, po czym wdrapał się na nią i oto znalazł się na jej powierzchni obok bandytów, którzy zlekceważyli go, kontynuując grabież. Skurczybykos uformował się w wielką pięść i uderzył ich tak mocno, że wylecieli za wielkie morze, po czym oswobodził Chrapiosa i Depresjossa, którzy nagrodzili go posadą ich strażnika. Tak oto Skurczybykos do dziś strzeże chmur i wyroków błyskawic, które bezlitośnie rażą niegodziwców.
Zbudzony Chrapios.
Depresjoss pogrążony w żalu.
Skurczybykos pokonujący bandytę, warto zwrócić uwagę na niegodziwość, jaka emanuje z twarzy złoczyńcy.
Przedstawione malowidła są oryginalnymi anonimowymi dziełami sztuki amatorskiej z około XIII wieku, przechowywane i przekazywane w rodzinach Amatorów przez wieki. Trzymać w okładce, nie giąć nie niszczyć!
Sevia to miasto leżące w północno-wschodniej Zanahorii, dokładnie w Hrabstwie Sova. Miasto leży pomiędzy rzęką Winą a Morzem Nordackim. Sevie zamieszkuje aktualnie ok. 20 tysięcy ludzi.
[attachment=11]
W centrum miasta znajduje się Plac Zwycięstwa który dzieli miejscowość na cztery dzielnice:
-Sevie zachodnią
-Cesres (najstarsza z dzielnic)
-Wschodnik
-Granicę
Wraz z zakończeniem w Nieistniejącym Realu niejakiego Roku Szkolnego pojawiło się u mnie coś, na co raczej zbyt wielu nie narzeka - Chroniczny Nadmiar Wolnego Czasu. Coś dziwnego i irytującego. A w domu nie ma co robić, wszystkie książki już dawno przeczytane po setki razy, a szansa by zdobyć nowe dopiero na przełomie lipca i sierpnia...
W związku z tym postanowiłem udać się na jakąś wycieczkę gdzieś na jakiś zapomniany skraj Pollinu. Po długim czasie namysłu mój wybór padł na niejaką Ébolę - jakieś państewko gdzieś na dalekim południu, znane mi jak na razie tylko z relacji Ipanienki.
Zacząłem się szykować na tą wycieczkę. Już byłem spakowany i miałem iść zadzwonić by zamówić jakiś statek wpierw do Hasselandu (bo obiecałem żonie że będę w jej lennie w czasie wizyty ichniego Księcia) a potem do Éboli, gdy nagle się skubnąłem że w tym sumie to nie wiem gdzie ta Ébola jest.
Na szczęście od czego jest ogromna kolekcja map! Po pół godzinie poszukiwań odnalazłem mapę z roku 1969, na której zaznaczono jakieś dwie wyspy, hen gdzieś daleko na południe od Moreniki. Na większej z nich dodatkowo zaznaczono Ébolę. To było to, czego potrzebowałem. Przeszukałem jeszcze archiwum w celu odnalezienia mapy już samej Éboli, ale niestety takowej nie miałem. Przerysowałem więc ją ręcznie i spakowałem obie mapy. Następnie zadzwoniłem po statek, wszystko zebrałem i ruszyłem do portu. Wyprawę do Éboli czas zacząć...
Mapa wyspy na której leży Ébola oraz jakiejś drugiej obok.
Mapa Éboli. Na razie pusta... Oby wkrótce dało się ją wypełnić.