Witam, jak wszyscy wiemy 5 października rozpoczynają się wybory na prezydenta.Zgłosiłem swą kandydaturę i bardzo proszę o zebranie dwóch podpisów.Z góry bardzo dziękuję.Pierwszy raz będę mógł kandydować na prezydenta.
W związku z faktem, iż dostrzegam pilną potrzebę zreformowania naszego systemu nadawania obywatelstw zarówno nowym przybyszom jak i powracającym z raz to dłuższych, raz to krótszych urlopów, postanowiłem wam zaprezentować projekt rządowego dekretu o obywatelstwie, który wprowadza kilka istotnych zmian:
1. Wprowadzenie roty przysięgi.
2. Wprowadzenie możliwości pozbawienia przez Izbę Poselską obywatelstwa egvallandzkiego, takie rozwiązanie może okazać się bardzo przydatne w momencie gdy społeczność stwierdzi, że jeden z naszych współobywateli może stanowić dla nas zagrożenie, jest to też znacznie bardziej sprawiedliwe rozwiązanie niż pozwalanie Prezydentowi na subiektywną ocenę danej osoby i pozbawianie obywatelstwa jeżeli nawet nie zagraża samej prowincji a na przykład interesom szefa rządu.
2. Wprowadzenie uproszczonego trybu odzyskania obywatelstwa, to rozwiązanie nie ukrywam ma korzenie sarmackie, jednak jest ono bardzo praktyczne: po pierwsze oszczędzamy petentom oraz Prezydentowi przykrości związanych z tworzeniem i rozpatrywaniem wniosku, a po drugie unikamy sytuacji skrajnych typu: nikt nie ma obywatelstwa Egvallandu, zatem nikt nie może go nadać i w nim sprawować władzy.
3. To chyba będzie najbardziej kontrowersyjne rozwiązanie: w związku z dużym zainteresowaniem osób spoza Egvallandu naszą prowincją w połączeniu z brakiem zainteresowania przyjęciem naszego obywatelstwa wymyśliłem takie oto rozwiązanie: w konstytucji dajemy mieszkańcom innych prowincji możliwość sprawowania większości urzędów (np. w miastach i poszczególnych podprowincjach), z wyjątkiem tych trzech moim zdaniem najważniejszych funkcji w państwie oraz możliwości zasiadania w Izbię Poselskiej. Nie ma zatem żadnego ryzyka zniszczenia kraju od środka, za to możemy dać innym osobom chcącym wzmacniać naszą pozycje w Federacji Nordackiej szansę realizacji swoich ambicji i dobrą zabawę. Z tego co wiem takie, lub podobne rozwiązanie panuje (bądź też panowało) w Dreamlandzie.
Poniżej treść dekretu:
[/hr]
Art. 1.
Obywatelstwo Egvalandu nadaje Prezydent lub Wiceprezydent osobom które:
1. Nie stanowią zagrożenia dla Prowincji.
2. Są na obszarze Egvallandu conajmniej 1 dzień.
3. Mają podstawowy zakres wiadomości na temat Egvalandu, ich historii, ustroju, geografii i kultury
Art. 2.
1. Osoby wymienione w art. 1. ust. 1. mogą odmówić nadania obywatelstwa osobom niespelniającym powyższych wymagań.
2. Prezydent może nadać obywatelstwo honorowe osobie o niebagatelnych zaslugach dla Egvalandu na wniosek Izby Poselskiej.
Art. 3.
1. Rotą przysięgi obywatelskiej jest: „Przysięgam, że jako obywatel egvalandzki, wykonując swe prawa i obowiązki, zawsze na uwadze mieć będę dobro całej rzeczypospolitej egvallandzkiej; że będę wspierał Konstytucję i prawa Egvallandu oraz bronił ich przed wszystkimi wrogami, zewnętrznymi i wewnętrznymi; oraz że będę wspierał Egvalland ze wszystkich swoich sił, kiedy prawo lub dobro wspólne będą tego wymagać”.
2. Przysięgę obywatelską można złożyć z dodaniem formuły religijnej.
Art. 4.
Obywatelstwo można odebrać osobom które:
1. Są nieaktywne od co najmniej 3 miesięcy.
2. Zrzekły się obywatelstwa dobrowolnie.
3. Prezydent Egvalandu może pozbawić obywatelstwa osobę wskazaną przez Izbę Poselską w drodze uchwały.
Art. 5.
1. Osoby posiadające wcześniej obywatelstwo egvallandzkie mogą odzyskać je składając w dowolnym miejscu na forum Egvallandu przysięgę przedwidzianą przez art. 3. ust. 1.
2. Prezydent może uznać złożoną przysięgę za nieważną jeżeli osoba została pozbawiona obywatelstwa na mocy art. 4. ust. 3.
Art. 6.
W konstytucji Egvallandu z dnia 24 czerwca 2019 r. wprowadza się następujące zmiany:
1. Dodaje się do art. 4. dwa ustępy o następującym brzmieniu: "Osoby nie posiadające obywatelstwa egvallandzkiego mogą piastować wszystkie urzędy i funkcje publiczne w Egvallandzie z wyjątkiem urzędu Prezydenta, Wiceprezydenta i ministra właściwego do spraw wewnętrznych.
Osoby wymienione w ust. 1. nie mogą być także członkami Izby Poselskiej."
Art. 7.
1. Ustawa wchodzi w życie z dniem publikacji w Dzienniku Praw.
2. Moc prawną traci ustawa o obywatelstwie Egvallandu z dnia 8 kwietnia 2019 r.
1. Na mocy nadanej mi władzy oraz na wniosek JKW Artura Kardacza von Hohenburg postanawiam przekazać nieodpłatnie zamek Dorn Grzegorzowi Szarakowi von Hohenburg.
Art. 2.
1. Postanawia się przekazać nieodpłatnie wszystkie inne zamki oraz pałace należące przed dniem 9 wrzenia 2019 r. do Królestwa Netopi na terenie dawnego Albionu przekazać JKW Arturowi Kardaczowi, w tym również Pałac Króla Dagoberta I w Centrowicach.
Art. 3.
1. Ewentualne koszty związane z darowaniem obiektów wymienionych w art. 1. i 2. pokrywa budżet dystryktu.
2. Postanowienie jest skuteczne z chwilą podpisania.
Dzień Dobry. Postanowiłem się odważyć i aktualnie poszukuję żony. Oczywiście zrobię krótki opis, a jakby pani jakaś byłaby chętna zadać pytania, to proszę śmiało zadawać. A teraz wracając do opisu:
Więc jestem Leszek Roskohard-Pawłowicz. W mikronacjach działam od 4 września 2017 roku. Jak dotąd nie szukałem i nie miałem żadnej żony, a jedynie co i to od niedawna to jestem synem Piotra Pawłowicza. Ogólnie to działałem w takich mikronacjach jak Ardemia, Bialenia, Brodria, Garapenia, Pustkowia Winków, Unia Trzech Narodów, Federacja Nordacka, Baridasie i to by chyba było na tyle. Najwięcej działałem w Pustkowiach Winków, Ardemii oraz Garapenii. Obecnie działam tutaj i w Federacji Nordackiej oraz staram się być aktywny w Ludowej Republice Magnifikatu i Królestwie Baridasu. Co do działań politycznych to jestem kandydatem na króla Baridasu, Przewodniczącym CKW w Federacji Nordackiej, Redaktorem Sportowym w Gazecie Teutońskiej, opiekunem Gminy Ardemii w Ludowej Republice Magnifikatu oraz Organizatorem CRASHday TV.
Ponadto jestem osobą szaloną(w pozytywnym tego słowa znaczeniu), kreatywną i staram się też innym osobom pomagać.
I to w sumie tyle, ale jak pisałem śmiało odpowiem na każde pytanie.
Na ekranach północnohohenburskich telewizorów pojawiło się takie oto logo zwiastujące nowy program telewizyjny, jakie nikt przedtem nie widział!
— dzień dobry Państwu, witamy w wieczornym programie "Hohenburgia Połnocna — nasz wspólny dom", jest to pierwszy program emitowany na antenie TVW Centrowice. W studiu moim i państwa gościem będzie Prezydent Egvallandu oraz Gubernator naszego dystryktu — Hohenburgii Północnej, Jego Ekscelencja Erik Otton von Hohenburg. Witamy Pana Prezydenta w studio, mnie jak i wielu naszych rodaków interesuje jaką rolę odegrał Pan przy stworzeniu centrowickiego oddziału Telewizji Winkulijskiej?
— cóż... W momencie gdy obejmowałem najwyższy urząd w państwie po raz drugi wiedziałem, że będzie to okres większego zainteresowania sprawami samorządów i polityki informacyjnej w nich prowadzonych. Dlatego też zaraz po zaprzysiężeniu rozpocząłem rozmowę z obecnym na zaprzysiezeniu Prezesem zarządu Telewizji Winkulijskiej, który zapytał mnie o ewentualne wsparcie przez Rząd budowy kolejnego oddziału TVW, tym razem w Centrowicach, Albion był wówczas jedynym dystryktem na terenie którego nie działała jeszcze nasza telewizja, tak więc oczywistym było, że udzielę wsparcia finansowego tej inicjatywie, dzięki czemu otwarcie studio TVW Centrowice nastąpiło nieco szybciej niż początkowo zakładano.
— dobrze, zatem mamy do Pana Prezydenta jeszcze jedno pytanie, już jako Gubernatora: co skłoniło Pana do powierzenia samemu sobie tej funkcji i jakie zadania Pan sobie wyznaczył poza tym, co wygłosił Pan przed Pałacem Króla Dagoberta I w Centrowicach?
— W przemówieniu mówiłem przede wszystkim o organizacji konkursów, wsparciu dla sportu oraz narracji. Do dodatkowych zadań jakie sobie powierzyłem należy doliczyć rozwój naszego lokalnego oddziału telewizji, jako głównego motora napędowego naszej narracji. Będę też starał się na bieżąco informować Państwa o postępach władz dystryktu na antenie TVW Centrowice. Jednym z problemów jakie obecnie staramy się rozwiązać jest pozyskanie planów dwóch najważniejszych miast w Hohenburgii Północnej: Hilton i Centrowic, które mają niebagatelne znaczenie dla naszej gospodarki. Wracając do pierwszej części pytania, już spieszę z odpowiedzią: Jako Winkulijczyk pragnę wykorzystać moje doświadczenie w samorządzie do tworzenia czegoś konstruktywnego w całym Egvallandzie, jest to też poniekąd jak już wspomniałem w wygłoszonym przez siebie orędziu element reformy samorządowej, która jest jak na ten moment ostateczna, i na podstawie regionów jakie obecnie istnieją mają powstać podwaliny pod winkulijską historię przedwirtualną w której Hohenburgia Północna odgrywa szczególną rolę, jako miejsce w którym narodziła się winkulijska podmiotowość państwowa, a później myśl narodowa, która w XX i XXI wieku doprowadziła do zjednoczenia półwyspu w jeden organizm.
— to tyle ode mnie, moim i Państwa gościem był Prezydent Erik Otton von Hohenburg, dziękuję Panu Prezydentowi za ten wywiad, dobrej nocy.
Czy byłby ktoś zainteresowany wzięciem udziału w turnieju w szachach, warcabach lub Tryktrak (?) Nagrodę ufundowałbym ja jako Prezydent Egvallandu oraz jako Gubernator Hohenburgii Północnej. W przyszłości, o ile taki turniej zakończyłby się sukcesem, to można byłoby pokusić się o założenie ligi szachowej w Egvallandzie i zbudowanie ciekawej narracji. Druga sprawa na jakim portalu chcielibyście zorganizować takie turnieje? W szachy to napewno chess.com, natomiast jeżeli chodzi o tryktrak, to nic lepszego niż ten przestarzały kurnik.pl nie znalazłem.
Najprawdopodobniej większość czasu jaki, będę mógł poświęcić na sprawowanie godności IV już Prezydenta Egvallandu, poświęcę na rozwój kolejnego regionu naszej wielkiej ojczyzny — Hohenburgii Północnej, którą postanowiłem uczynić historycznym trzonem państwowości i wielkości Winkulii. Hohenburgia Płn. znana jest również z klimatów islamskich (moje Al-Aleman), średniowiecznej Anglii i dobrze rozwiniętego przemysłu.
Jako, że historia zatoczyła koło i znowu konstytucja powierzyła mi dyktatorską władze, postanowiłem dla formalności mianować się gubernatotem tego dystryktu. Liczę, iż ta zmiana przyniesie temu urzędowi większy prestiż i zaufanie społeczne oraz zwróci uwagę na ten region, który jak zauważyłem (aczkolwiek źle to zrozumiano) podupadł aktywnościowo. Chciałbym aby narracja tego regionu rozwijała się przy udziale wszystkich zainteresowanych, sam mam kilka pomysłów na przywrócenie dystryktowi dawnego blasku i chwały i mam też nadzieję, że uda się to jakoś pogodzić z waszymi ambicjami i pomysłami.
Zmieniając nieco perspektywę na jaką należy patrzeć na region, to reforma administracyjna która niedawno nastąpiła ma charakter trwały — takie przynajmniej życzenie ma Prezydium Rządowe, temu służyć ma poniekąd próba jej usprawiedliwienia w tworzeniu historii przedwirtualnej kraju. Rząd zasili budżet prowincji wysoką dotacją, oczywiście w celu zachęcenia to tworzenia jak największej ilości barwnych opisów prowincji, w tym również na Micropedii. Ale nie zabraknie też miejsca na inne aktywności, o nie! Jako, że od dłuższego czasu planuje zorganizować w moim lennie mały turniej w Tryktrak, to też teraz myślę nad uczynieniem z dystryktu swoistego ośrodka gier planszowych w Egvallandzie, jednak chciałbym tą kwestię jeszcze omówić z JE Prezesem Egvallandzkiego Związku Sportowego, może uda się także urządzić jakiś turniej w warcaby i w szachy, a może nawet ligę w ramach EZS, która miałaby siedzibę w Centrowicach lub Hilton. Być może pojawi się kilka konkursów, np. na logo promocyjne, dewizę regionu, pieczęć dla gubernatora itp. , ale to tylko przykład tego w jaki sposób będę próbował współtworzyć z zainteresowanymi tą część Egvallandu, naszą część, nasz wspólny dom.
Po przerwie reklamowej, gdzie agitował się m.in. producent smacznych cukierków - Harlinków, czy Volkiańskie Linie Lotnicze, na ekranach telewizorów pojawiło się logo kanału VTP 2. Następnie napis "Wytwórnia Filmów Fabularnych w Krasnodarsku przedstawia". Rozpoczęła grać mroczna muzyka, w intrze pokazywani byli główni bohaterowie (z podpisanymi nazwiskami aktorów ich grających). Wszystko utrzymane w dosyć mrocznej scenerii. Po wszystkim pojawiło się logo serialu, a lektor przeczytał "Złodzieje Sierpa. Odcinek drugi - Oni coś wiedzą."
Wieczór. Wasil Romanow siedział w swojej czarnej Wołdze, pełniącej rolę auta służbowego. Miał ze sobą kopię dokumentów, które wcześniej przekazał mu naczelnik SBV, zatytułowane enigmatycznym hasłem - "Pustka". Według dokumentów, miała to być zwykła, rutynowa akcja, jakich SBV w ostatnim czasie, podejmowało coraz więcej. Obserwacja kilku, nieprzychylnych wobec władzy osobników, sporządzenie raportu, analiza, czy te osoby te nie są zagrożeniem dla Volkianu i do szafy. Co w tym mogło być trudnego?
Warunki atmosferyczne nie rozpieszczały nikogo. Z zaparowanych szyb samochodu widział, że w świetle latarni ulicznej pojawiła się pani, przechadzająca się z pieskiem. Zimny, wręcz arktyczny wiatr, unosił jej płaszcz, jak żagiel, pomimo że taki płaszcz trochę powinien ważyć, na wietrze nie robiło to zbyt większej różnicy. Właściwie, gdyby nie to, że zastawiał ją częściowo blok mieszkalny - ten wicher porwałby tą panią, wraz z tym pudlem, czy co to za pies. W każdym razie, bardzo mało robotniczy pies. Normalnie, doniósłby na nią do SBV, jednak po pierwsze - sam pracował w SBV, po drugie - ta pani nie była jego celem, którą musiał obserwować. Kawałek dalej, na rogu ulic, przy koksowniku ogrzewało się dwóch krawężników, zwykłych milicjantów, którzy, jak to określał jego szef - w dupie byli i gówno widzieli. Myślą że to oni bronią Volkianu, zapominając, lub nie wiedząc, co robi SBV, walcząc z ukrytym wrogiem. Sztuką jest wypatrzyć go, zanim on wypatrzy nas - powtarzał sobie, szukając swoich celów. W końcu jest. Tak! To na pewno on. Ubrany w elegancki płaszcz, wyszedł z klatki schodowej, obserwowanego bloku. Wasil Romanow zobaczył jeszcze raz na zdjęcie, które miał przed sobą w kopii "teczek", oraz na postać, sunącą w kierunku pojazdu stojącego dwa miejsca parkingowe dalej. Facet w średnim wieku, w okularach, z widniejącą siwą łysiną. Lekko widoczna blizna ostatecznie przesądziła, że to on - Lech Kraska. Jak zdążył wytyczać w teczce personalnej - pracownik naukowy Krasnodarskiego Uniwersytetu Państwowego, na wydziałach matematyki i fizyki. Ma żonę i syna, który obecnie uczęszcza do najlepszego krasnodarskiego technikum. Na pierwszy rzut oka nie można było mu nic zarzucić. Przykładny obywatel. Zapewne to jego przykrywka. Próbował na szybko przekartkować teczkę tak, żeby znaleźć informacje dotyczące tego, co mu się zarzuca, lub co podejrzewa. Pustka. Na następnej stronie - nic ważnego. Jest... tu cię mam. Bez biletu się jechało w 1991 roku w autobusie. Dorwiemy cię...
Przerwania Wasila zostały gwałtownie przerwane. Usłyszał, jak obserwowany odpalił swojego "malucha" i powoli wyjechał na ulicę. Romanow popatrzył na zegarek. Miał odczekać minutę i ruszyć za nim. Gdyby zrobiłby to wcześniej, mógłby się zdradzić, czego zdecydowanie nie chciał. Doktorek dowiedziałby się, że SBV się nim interesuje i całą operację chuj jasny strzeliłby. Wiedział, że minuta to dużo czasu. Wystarczająco dużo, żeby budyniowy maluch znikł mu z pola widzenia. Wiedział jednak, że ruch na tym osiedlu jest tak poprowadzony, że jest tylko jedna droga wyjazdowa z niego i można z niej skręcić tylko w prawo, w Aleje Volkiańskiej Armii Ludowej. 40 sekund... Jeszcze chwila, za moment ruszy ospale, swoją Wołgą, przez śnieżne ulice, śledząc tego inteligenta. Po jaki kij wybierał się po godzinie 20ej w miasto? Na uniwersytecie pracował do 15ej, wg informacji, nigdzie indziej nie uczęszczał, do rodziny pojechałby z żoną i synem... Będzie ciekawie... 55 sekund... Czas właściwie zamarł, każda sekunda trwała maksymalnie długo. Okropne uczucie zdenerwowania, ale jednocześnie ekscytacji, jak zawsze towarzyszyło agentowi Wasilowi. Przywykł już do takiej dawki, tak skrajnych emocji. Minuta. Powoli odjechał z wcześniej zajmowanego miejsca parkingowego. Koła, które drążyły w śniegu wyraźne ścieżki, na nieodśnieżonych ulicach z trudem się obracały. Boczne uliczki, w szczególności te osiedlowe już tak miały. Nie były tak często i tak dokładnie odśnieżane, jak te w centrum miasta, główne arterie, newralgiczne z punktu widzenia każdego mieszkańca Krasnodarska.
Po chwili udało się mu wjechać na główną drogę. Zgodnie ze znakami - skręcił w prawo, w stronę centrum. Powoli przyśpieszył. Po chwili zauważył znajomego Fiata 126p. Rejestracja zgadzała się. Obiekt zmierzał ku centrum. Właściwie puste ulice nie ułatwiały obserwacji. Gdyby podjechał zbyt blisko, obserwowany zrozumiałby, że coś jest nie tak - ktoś go obserwuje. Jeżeli miał coś do ukrycia, a na pewno miał - zostałby ostrzeżony. Zanim SBV cokolwiek mu udowodniło, on wybieliłby się, zacierając i usuwając wszelkie ślady i dowody. Nagle auto skręciło mocno w prawo, w Imperatorski Prospekt. Coś się nie zgadzało... Ta obwodnica centrum prowadziła na przedmieścia Krasnodarska... On coś musi kombinować... W międzyczasie, gdy Wasil był skupiony na jeździe, zaskrzypiało radio w samochodzie.
- Kszzzyt. Oficer dyżurny SBV, Wasil, zgłoś się - odezwał się głos w radiu. To był Jaromir. Nowy oficer dyżurny. Dziś miał kolejną nockę. Niedawno musiał przejąć służbę, od tamtego starego dziada. Jaki on był irytujący... Dobrze, że przez resztę wieczoru i nocy, radiowo towarzyszyć mu będzie Jaro.
- Zgłaszam się. Śledzę tego typa. Jak na razie wyjeżdża z centrum - odparł.
- Dobra. Zgłaszajcie, jak coś będzie się działo.
Normalnie, opowiedziałby Jarowi jakiś kawał. Jednakże, jadąc musiał być maksymalnie skupionym. W najgorszym wypadku wjechałby mu nawet w dupę, co przy jego szczęściu mogło być bardzo prawdopodobne. W końcu. Facet zatrzymał się przy jednym z podmiejskich parków. Wysiadł z samochodu i nerwowo przeszedł w stronę parkowej alejki. Wasil zrobił to samo. Zrobił jeszcze tylko kilka zdjęć ukrytym aparatem fotograficznym, po czym odpalił papierosa. Stał i marzł, czekając na kolejny ruch obserwowanego. W bezpiecznej odległości widział, jak w półmroku pojawiła się druga postać. Cyknął jeszcze kilka zdjęć i podszedł bliżej. Kraska ewidentnie spotkał się ze swoim wspólnikiem. Zauważył, jak ten drugi przekazuje Krasce jakiś pakunek, co oczywiście udokumentował kolejnymi kadrami w kliszy aparatu fotograficznego. Musiał dowiedzieć się co tam było...
Kamera przemieściła się tak, że zamiast dwóch postaci było widać gmach Krasnodarskiego Uniwersytetu Państwowego na horyzoncie. Po chwili na ekranie pojawiły się napisy. Reżyseria - Weneryk Hekspuczi. W rolach głównych... Serial zrealizowano przy wsparciu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Volkianu.
Produkcja - Wytwórnia Filmów Fabularnych w Krasnodarsku na zlecenie VTP
II Zjazd Socjalistycznej Partii Volkianu
26 - 27 września 2019 r. Krasnodarsk
Obywatelki! Obywatele!
Plenum Komitetu Centralnego Socjalistycznej Partii Volkianu, wspólnie z delegatami regionalnych struktur Partii obradowali w dniach 26 i 27 września 2019 r. podczas kolejnego już - III Zjazdu Socjalistycznej Partii Volkianu. Zebranie, zwołało na wniosek I Sekretarza KC SPV - Henryka Wespucciego, w trybie pilnym Politbiuro KC, będące organem wykonawczym i ideologicznym Socjalistycznej Partii Volkianu, będącej siłą przewodnią narodu.
Uczestnicy zjazdu oceni pozytywnie działania podejmowane przez dotychczasowe władze Partii. Równie dobrze oceniali kroki, które wykonywali w imieniu Partii centralni urzędnicy volkiańscy tj. przedstawiciele Władzy Ludowej, na czele z Prezydentem Socjalistycznej Republiki Volkianu. Towarzysze jednakże zwrócili uwagę na fakt, że SPV nie jest zbyt aktywną partią, oraz nie wykorzystuje zbyt bardzo, swojej roli w kształtowaniu volkiańskiej rzeczywistości, co jest bardzo złe, jak nie czynnikiem katastrofalnym dla Volkianu.
Po ocenie dotychczasowych działań, Towarzysze-Członkowie, którzy przybyli na Zjazd, rozpoczęli procedurę wyboru nowych struktur wybieralnych Komitetu Centralnego Socjalistycznej Partii Volkianu tj. I Sekretarza KC, oraz członków Biura Politycznego KC. I tak też, jednogłośną decyzją uczestników - wybrano towarzysza Jana Lubomira-Dostojewskiego na stanowisko I Sekretarza. Tym samym zastąpi on na stanowisku dotychczasowego szefa SPV, czyli Henryka Wespucciego, który władał niepodzielnie partią od chwili jej ponownej reanimacji. Natomiast Szefem Biura Politycznego KC SPV został towarzysz Leszek Roskohard-Tracz. Ta zmiana to krok naprzód dla Volkianu, zmiana elit rządzących, odświeżenie, a nawet odświerzbienie stęchłych linii partii, gabinetów najwyższych dygnitarzy partyjnych. Powiew nowości, o ile jest to powiew rewolucyjnego wiatru, to nowa młodość.
Pomimo drastycznych zmian w kierownictwie Partii, która pełni decydującą rolę w procesie prawodawstwa i rządzenia Volkianem, zmiany tak drastyczne nie dotkną kierowniczych organów Władzy Ludowej. Plenum bowiem zgodziło się, żeby Henryk Wespucci realizował dalej plan pięciomiesięczny, jako Prezydent Volkianu. Najważniejszą zmianą będzie natomiast osoba, odpowiadająca za resort rolnictwa - zostanie nią nowy Szef Politbiura - Roskohard.
I Sekretarz Partii, zaraz po gratulacjach w związku z objęciem urzędu, zapowiedział że najważniejszymi celami Partii, będzie zmiana i poprawa volkiańskiego prawa. W szczególności Konstytucji Socjalistycznej Republiki Volkianu. Dodatkowo to także on, wraz z towarzyszem Roskohardem będzie wchodził w skład delegacji SPV do Mikronacyjnej Międzynarodówki. Ze swojej strony gratuluję towarzyszowi I Sekretarzowi, oraz towarzyszowi Szefowi Politbiura objęcia stanowisk. Także to tyle. Nowe rozdanie kart w Volkianie czas zacząć. Decyzje podjęte na zjeździe są wiążące dla wszystkich organów centralnych od chwili jego zakończenia i ogłoszenia sprawozdania. Zatem - III Zjazd uważam za zakończony.
/-/ Henryk Wespucci
były I Sekretarz KC SPV;
towarzysz-sprawozdawca