Ministerstwo Promocji i Propagandy przygotowało dla Państwa ankietę dot. promocji Federacji Nordackiej. Jest to spowodowane przygotowaniem przez Ministra Promocji i Propagandy (czyli mnie) planu długofalowej promocji państwa. Wyniki ankiety zostaną omówione niebawem w raporcie opracowanym przez ministerstwo (właściwie to przeze mnie). Link do ankiety znajduje się tutaj https://goo.gl/forms/VxfaHG9eyOaSsG6r1. Powodzenia w uzupełnianiu!
Dziennik Telewizyjny
wydanie z dnia 9 grudnia 2018 r.
Dobry wieczór państwu! To znów wasza ulubiona prezenterka jedynego słusznego programu informacyjnego - Agnieszka Mazur. Witam serdecznie w głównym wydaniu Dziennika Telewizyjnego.!
Minister Sprawiedliwości z zapędami dyktatorskimi
Podczas kolejnego posiedzenia Parlamentu Federacji Nordackiej poddany pod debatę został projekt nowej ustawy o ustawy o Sądzie Najwyższym Federacji Nordackiej. Projekt przedstawił najpierw Prezydent, a później Marszałek Parlamentu w imieniu Ministra Sprawiedliwości. Po przeczytaniu pierwszych kilku artykułów można dojść do wrażenia że ta ustawa pluje dosłownie na konstytucję państwa, która wprost mówi o trójpodziale władzy. Ustawa natomiast chce, żeby to właśnie sąd był bezpośrednio podległy nie parlamentowi, nawet nie prezydentowi, którzy mają jakiś tam mandat społeczny, a Ministrowi Sprawiedliwości. Lecimy dalej. Wątpliwości budzą dodatkowo wysokie kary, jakie mógłby nakładać na prowincje sąd m.in. zabranie 50% całego majątku, demilitaryzacja. Jest to jawne pogwałcenie zasad samorządności. W naszym porannym programie Prezes Trybuny Ludowej, pan Szymon Gwint mówił o tym, że nie może być mowy o wprowadzeniu tej ustawy w takiej formie, ponieważ podważy ona autorytet sędziowski. Mówił on także że nawet sądownictwo w Volkianie, do którego można mieć wiele zastrzeżeń nie działa w tak polityczny sposób. Porównał on działania ministra do jakiś zapędów dyktatorskich. Na uwagę zasługuje też fakt że minister ten został ministrem w dość tajemniczych okolicznościach praktycznie z marszu.
Efrodria chce zastąpić dyktatora, dyktatorem?
Od kilku dni w wielu miejscach Rzeszy Książęcej trwają protesty przeciwko Regentowi RKL, Arcadiowi Norbertowi Deliartowi von Witcher. Dzisiaj protesty te zawitały również na Wyspy Popiołu, dawniej będące własnością Efrodrii, prowincji Learvén. Protestujący uważają że jedynym legalnym prawem jest nadal konstytucja Cesarstwa Learén. Efrodczycy tym popierają poprzedniego wodza Learén, pana Kamiljana Harlina który obalił na krótko Arcyksięcia, Arcadia Norberta. Podczas swoich pięciu minut pokazał on wprost swoją dyktatorską naturę. Wbrew pozorom i zapowiedziom protesty przeciwko regentowi są pokojowe, spokojne. Policja i inne służby porządkowe karzą pojedynczych chuliganów, podszywających się pod protestujących. Władze Volkianu zaoferowały jednak Learén pomoc w zwalczeniu demonstracji, gdyby wymknęły się one spod kontroli.
Rodzina VTP coraz większa
Wczoraj Dyrektor Programowy volkiańskiego nadawcy publicznego, VTP podjął decyzję o przejęciu kanału koribijskiego koncernu Pingwin Media - Pingwin+Games, którego dyrektorem jest Leszek Roskohard-Tracz. Transfer Pingwin+Games spowodowany jest problemami koribijskiego koncernu. VTP widząc to zgodziło się na propozycję p. Roskoharda dotyczącą przejęcia stacji. Widzowie kanału Pingwin+Games muszą jednak liczyć się na zmiany. Volkiańska Telewizja Proletariacka bowiem w zupełnie inny sposób podchodzi do e-sportu. Najprawdopodobniej zmianie może ulec ramówka telewizyjna, prezenterzy i komentatorzy, a nawet nazwa i logo stacji. Na pewno jednak wyjdzie to stacji na dobre.
To wszystkie informacje z dzisiejszego dziennika! Dziękuję bardzo, zapraszam do wyrażania swoich opini na jego temat. Żegna was Agnieszka Mazur. Dobranoc.
zgłaszam się do Pana w związku brakiem ustaleń ws. stolicy Federacji. Pragnę złożyć do Pana wniosek o organizacje referendum ogólnokrajowego, w którym obywatele zostaną zapytani gdzie ma być ulokowana stolica i jak ma się nazywać. Proszę, aby referendum nie odbywało się w środku tygodnia i trwało minimum 48 godzin, aby każdy mieszkaniec był w stanie oddać głos.
[size=140]Obywatele![/size] Kilka ścian postów, które rozwijają kulturę i sztukę federacji są sto razy ważniejsze od setek kilkulinijkowych wypowiedzi na forum. Wiersze, gazety, media, książki i wydarzenia kulturalne takie jak Nordawizja, budują naszą przynależność do Federacji i sprawiają, że nie jesteśmy zwykłą mikronacją, w której odbywają się wojny polityczne o stołki w rządzie, debaty o polityce w państwie, rutynowe manewry wojsk i działania niezbyt rozwiniętych samorządów. Dzięki quality contentowi nasz kraj staje się potężniejszy i więcej znaczący.
Powinniśmy motywować i zachęcać naszych obywateli do tworzenia takich dzieł jak utwory Arisa Kostasa, dzienniki telewizyjne Henryka Wespucciego czy gazety. Samo napisanie wartościowego wątku już podnosi status i prestiż autora, ale państwo powinno wynagradzać swoich mieszkańców za rozwijanie sztuki i kultury. Reny, działki czy cokolwiek innego, powinno być nagrodą dla takich autorów, bo zabierze nam ich jakaś większa mikronacja i zaproponuje stołek na wysokim stanowisku, dużo wartościowej waluty, a wtedy stracimy takiego kogoś. A jeśli się tak nie stanie, to po prostu autor może stracić kiedyś chęci do dalszego pisania.
Co Państwo o tym sądzą? Czy tworzenie "quality contentu" powinno być wynagradzane przez rząd i jeśli tak - to jak?
1. Edward Snowdrops 2. http://fnor.cba.pl/forum/showthread.php?tid=219 3. Unijny Ulen 4. Nie ma nic do opowiedzenia, oprócz tego że probowalem zrobić sobie własny folwark w Lotryganii 5. Edward
Niniejsza praca powstała z dwóch przyczyn. Po pierwsze, zaczęła się we mnie kształtować pewna wizja i uznałem na podstawie własnych obserwacji, iż tezy przeze mnie sformułowane zaczynają się sprawdzać w Mikroświatowej rzeczywistości. A jeśli się coś sprawdza - to dlaczego się tym nie podzielić?
Po drugie, mikronacje cierpią na kryzys związany z wszelką aktywnością twórczą i umysłową. Moim zdaniem, mikronacje powinny się właśnie prześcigać w tej dziedzinie, podczas gdy wolą postraszyć się v-czołgami lub żreć się nieustanie, coraz to agresywniej i agresywniej.
Niniejszą książkę dedykuję wszystkim ludziom wiedzy. Uważam, że książka ta poruszy dusze i umysły Wasze, i staniecie ze mną w ramię w ramię , aby zmienić oblicze naszej ziemi. Mam nadzieję, że Los nam dopomoże w tym wszystkim.
W każdym razie, życzę miłej lektury i zachęcam do wymiany komentarzy (nawet tych negatywnych - te są szczególnie mile widziane).
ROZDZIAŁ PIERWSZY
[Konstandinos Karadzeferis i antyparaletonizm]
„Z przeszłością jest jak z fałdami tłuszczu – nie zwraca się na nie uwagi, ale im ich więcej, to tym trudniej się idzie przed siebie” - oto w taki grubiański sposób Athosański filozof Konstandinos Karadzaferis wytłumaczył czym jest przyszłość. Ten mędrzec stworzył całą filozofię, która została nazwana „antyparalertonizmem”, co można przetłumaczyć jako „antyprzeszłosć”. Zanim jednak przejdę do analizy tego systemu myślowego, warto najpierw przestudiować życiorys tego filozofa.
Konstandinos Karadzaferis urodził się 1 grudnia 1897 r. w Kathoslikos, miejscowości położonej 2,1 km na wschód od Jofesto. Jego ojciec Vasillis był chłopem. Jednak to co go wyróżniało od innych chłopów to umiejętność pisania i czytania, co stanowiło w tamtych czasach ewenement. Matka Karadzaferisa, Elena z domu Kafardis była również chłopką, która ukończyła Szkołę Podstawową w Jofesto (!!!).
W dzieciństwie Kardzaferis nie sprawiał żądnych problemów wychowawczych. Rodzice odnosili się do niego dosyć czule, ale starali się z tym nie przesadzać, aby ich syn nie stał się „ciotą”.
W roku 1908 ojciec Konstandinosa sprzedał za bardzo wysoką kwotę swoją ziemię dzięki czemu cała trójka przeprowadziła się do Karyes. Tam rodzice otworzyli niedużą przetwórnię spożywczą, która w niedługim czasie przerodziła się w ogromną fabrykę. W tym samym roku 11-letni Konstandinos zaczął uczęszczać do Królewskiej Szkoły Podstawowej w Karyes.
Kardzaferis odnosił świetne wyniki w nauce. Nauczyciele często go chwalili. Największe sukcesy odnosił w przedmiotach humanistycznych, m.in. historii, wiedzy o społeczeństwie oraz języku athosańskim. Kiedy był w czwartej klasie zaczął się interesować filozofią oraz różnymi ideami politycznymi. Z powodu tych zainteresowań założył szkolne kółko filozofii, które w tej szkole działa, aż do dnia dzisiejszego.
W wieku 17 lat ukończył KSP oraz zdał Maturę Królewską z najlepszym wynikiem w szkole. Otworzyło mu to drogę na akademię, chociaż początkowo na studia iść nie chciał. Po maturze chciał zająć się firmą swoich rodziców, ale w końcu Konstandinos został przekonany przez swoją dziewczynę – Marię Kokolę.
W każdym bądź razie Karadzaferis w roku 1926 rozpoczął naukę na Uniwersytecie na Górze Athos w systemie dla wolnych słuchaczy. Uczęszczał tam na wykłady najpierw z historii i filozofii, a potem ze stosunków międzynarodowych i prawa. Właśnie to na tych wykładach, a najdokładniej z historii zaczął zauważać, iż większość bojowników, przywódców itd., którzy byli przywiązani do tradycji, nawiązywali do dawnej chwały, ponosili klęski. Ta prawidłowość stała się zalążkiem antyparalertonizmu.
Konstandinos w ciągu pierwszego roku uzyskał tytuły magistra ze wszystkich prowadzonych kierunków. Profesorzy w następnym roku powiedzieli, że nie są go w stanie nauczyć czegoś nowego i ich możliwości już się skończyły. Za namową swojego ojca postanowił zatrudnić się na uczelni, jako bibliotekarz. Dzięki tej pracy mógł zgłębiać najróżniejsze dzieła Mikroświatowej literatury. Jako bibliotekarz na Uniwersytecie wprowadził nową jakość. Zaczął organizować rozmaite konkursy oraz przeprowadził inwentaryzację całego księgo zbioru. Na dodatek dokonał tłumaczenia z różńych języków ponad 350 pozycji. W wieku 31 lat wziął ślub ze swoją długoletnią miłością, czyli wspomnianą wcześniej Marią Kokolą. Osiedlili się razem pod Karyes, w dworku, który został nazwany przez Konstandinosa - "Platerówka". Rok później Karadzaferis doczekał się syna Agisa. W 1931 życie naszego filozofa zostało wywrócone do góry nogami za sprawą pewnej propozycji. Profesor Mikis Pafilis, dawny wykładowca Karadzaferisa, specjalnie wywalczył dla niego spotkanie u teutońskiego uczonego Mikhaela ik Vastieka. Początkowo, rzecz jasna, Karadzaferis nie przyjął propozycji. W końcu miał w tamtym okresie bardzo dobrą pracę oraz zajmował się rodziną. Jednakże Profesor Pafilis się nie poddał i zaczął codziennie przyjeżdżać do "Platerówki", aby wygłaszać dzień w dzień specjalny apel napisany w łacienie. Na początku, Konstandinos traktował to jako obiekt szyderstw, ale miarka się przebrała, kiedy Profesor chciał podpalić egzemplarz "Kapitału" dreamlandzkiego filozofa Karla Marxa (była to wtedy rzadka książka i bardzo Karadzaferis ją lubił). Po tej próbie w końcu zgodził się na wyjazd. Wraz ze swoją żoną ustalił, że ona zostanie na Athos, a Agis zostanie wraz z nią. Nareszcie dnia 13 listopada Konstandinos Karadzaferis wraz z Mikisem Pafilisem odpłynęli z portu w Dafni do Srebrnego Rogu. Po drodze na statku uczył się języka teutońskiego, aby móc swobodnie porozumiewać się z Vastiekiem. Do Srebrnego Rogu przybili 28 grudnia 1931 roku. Od razu czym prędzej pognali do Mikhaela ik Vastieka. W drodze dojazdowej Kardzaferis słuchał rozmów Teutończyków i zauważył, że niechętnie oni używali czasu przeszłego, a nawet jeśli to traktowali go lekceważąco. W końcu dnia 1 stycznia 1932 roku Konstandinos Karadzaferis spotkał się z ojcem teutońskiej filozofii, jednym z najważniejszych myślicieli Mikroświata w tamtym okresie. Zaczęli rozmawiać na tematy polityczne, a potem przeszli do historiozofii. Podczas tej rozmowy Vastiek wypowiedział słowa, które zmieniły całe życie Karadzaferisa i przyczyniły się do stworzenia antyparalertonizmu. Spytany on o przeszłość i co o niej sądzi powiedział: "Przyszłość Francuzem Mikroświata", co znaczy tyle: "Przyszłość jest nieudacznikiem Mirkoświata". Te słowa sprawiły, że zrozumiał sens przyszłości, a raczej jej bezsens.
W tym miejscu przerywam historię naszego filozofa po to, aby skupić się na sednie, czyli filozofii antyparalertonizmu. Jej główną zasadą było te zdanie: "przeszłość nie przyniesie Ci nic, zupełnie nic !". Czy to jest prawda? Niestety łatwo dojść do zdania, że nie do końca. W końcu dzięki spojrzeniu się w przeszłość możemy np. wiedzieć jakie posunięcia prowadzą do danej sytuacji, czego nie należy robić itd. Poza tym, częścią przeszłości są nasi przodkowie - pamięć o ich wspaniałych czynach. Mój wniosek z tego jest taki - nowe rzeczy daje nam tylko przyszłość, ale trzeba też najpierw spojrzeć w przeszłość, aby przyszłość była jak najlepsza.