27 Oct 2020, 23:28:44
Wespucci przez chwilę zamilkł. Nie spodziewał się, że akurat Novak byłby zdolny do czegoś takiego. - To wiele wyjaśniałoby, dlaczego meldunki SBV dotyczące ewentualnych kontrrewolucjonistów ginęły gdzieś. Czyli sytuacja wygląda tak. Jesteśmy świadkami kontrrewolucji i zamachu stanu jednocześnie - mówił dalej, wstając z miejsca, kładąc słuchawkę na stole tak, żeby było słychać, co mówi. Lekko zataczając się, zaczął chodzić po gabinecie. - Są w posiadaniu stosunkowo dużej ilości sprzętu, mają alternatywne kanały komunikacji. Jednym słowem, chuja możemy im zrobić. Ci ludzie są gotowi zginąć dla swoich kontrrewolucyjnych idei! - nieporadnie gestykulował. Wziął do ręki odpisy z teczek SBV dotyczące aktualnej sytuacji. Nie było różowo. Spojrzał się wymownie na Sławomira Pyrkosza. - Towarzyszu Pyrkosz. Proszę powiadomić najbardziej zaufanych ludzi w SBV co się dzieje. Mają węszyć, jak do tej pory jeszcze nie węszyli. Chcę wiedzieć wszystko. Kto stoi na czele, kontakty, wtyki. Żony, kochanki, dzieci. Wszystko, co możemy przeciwko nim wykorzystać. Każda z tych osób stanowi bezpośrednie zagrożenie dla państwa. Zarządzacie ponadto blokadę Stołocka i Sarjeńska. Monitorujecie ruch między obwodami. Na razie to wszystko, możecie odejść - mówił do zastępcy komendanta głównego SBV. Ten stuknął obcasami, po czym wyszedł z przedziału.
Wespucci przez chwilę popatrzył jak za oknem zmieniał się krajobraz. Mijane kolejne wioski, pola, mniejsze miasteczka. Za niedługo mieli być w Stołocku. W nocy Wespucci miał dotrzeć do Sarjeńska, gdzie w teorii miało być najbezpieczniej. Prawda jednak była taka, że nigdzie nie było bezpiecznie w tym momencie.
- Dobra. Żmigrodzki, chyba nie myślisz, że do tych ludzi jeszcze cokolwiek pokojowo zadziała? Jak mówiłem - jedynym rozwiązaniem jest rozwiązanie siłowe. Zmasowany atak z zaskoczenia. Czołgi na ulicach, masowe aresztowania. SBV po kolei dojdzie do góry. Wywęszy każdego. Przekażę informację generałom, żeby byli gotowi poderwać wojsko. No chyba, że masz lepsze rozwiązanie? - spytał ironicznie Wespucci.
Wespucci przez chwilę popatrzył jak za oknem zmieniał się krajobraz. Mijane kolejne wioski, pola, mniejsze miasteczka. Za niedługo mieli być w Stołocku. W nocy Wespucci miał dotrzeć do Sarjeńska, gdzie w teorii miało być najbezpieczniej. Prawda jednak była taka, że nigdzie nie było bezpiecznie w tym momencie.
- Dobra. Żmigrodzki, chyba nie myślisz, że do tych ludzi jeszcze cokolwiek pokojowo zadziała? Jak mówiłem - jedynym rozwiązaniem jest rozwiązanie siłowe. Zmasowany atak z zaskoczenia. Czołgi na ulicach, masowe aresztowania. SBV po kolei dojdzie do góry. Wywęszy każdego. Przekażę informację generałom, żeby byli gotowi poderwać wojsko. No chyba, że masz lepsze rozwiązanie? - spytał ironicznie Wespucci.
