28 Oct 2020, 20:25:18
Agent SBV dyskretnie prowadził Hurdurova. Wreszcie skręcił w jakiś zaułek. Była tam zaparkowana Wołga GAZ 24 w kolorze czarnym. Mężczyzna otworzył je i otwarł przednie drzwi dla pasażera, karząc wsiadać. Gdy ten posłusznie wsiadł, pomógł mu przymknąć masywne drzwi komunistycznej limuzyny i zajął miejsce za kierownicą. Odpalił silnik, wrzucił bieg i powoli wyjechał z bocznej uliczki, włączając się do ruchu. Gdy w końcu znaleźli się kawałek za centrum, esbek żeby przerwać tą nieszczęsną ciszę wycedził. - Na tylnym siedzeniu jest teczka. Sięgnij po nią, otwórz. Powinno cię zainteresować - odparł spoglądając na Lwa.
Spoczywająca tam teczka, lekko brązowa miała nadrukowany napis "Służba Bezpieczeństwa", oraz jakiś nieczytelny napis odręczny, wymazany niebieskim długopisem. W środku znajdował się rozkaz z-cy komendanta głównego SBV w sprawie zatrzymania Lwa Hurdurova. Nakazywał on go zatrzymać i przewieźć we wskazane miejsce. Resztę dokumentów stanowiły zdjęcia wykonane w nocy budynkowi w którym nocował Hurdurov, obok niego kręciło się kilku podejrzanych typów. Meldunek SBV mówił o "dziwnych osobnikach znajdujących się w bezpośrednim pobliżu osoby obserwowanej, zagrażającej jego bezpieczeństwu. SBV przekazała meldunek dalej."
Samochód zbliżał się do wyjazdu z miasta. Na ulicach wylotowych ustawiono betonowe zapory, kilka wozów milicyjnych i większych suk. Stały też ciężarówki wojskowe i zasieki. - Mają rozmach, skurwysyny - powiedział spuszczając szybę, zatrzymując auto przy jednym z żołnierzy, wręczył mu jakiś kwit z logiem Służby Bezpieczeństwa Volkianu. Wyjechali za miasto...
Spoczywająca tam teczka, lekko brązowa miała nadrukowany napis "Służba Bezpieczeństwa", oraz jakiś nieczytelny napis odręczny, wymazany niebieskim długopisem. W środku znajdował się rozkaz z-cy komendanta głównego SBV w sprawie zatrzymania Lwa Hurdurova. Nakazywał on go zatrzymać i przewieźć we wskazane miejsce. Resztę dokumentów stanowiły zdjęcia wykonane w nocy budynkowi w którym nocował Hurdurov, obok niego kręciło się kilku podejrzanych typów. Meldunek SBV mówił o "dziwnych osobnikach znajdujących się w bezpośrednim pobliżu osoby obserwowanej, zagrażającej jego bezpieczeństwu. SBV przekazała meldunek dalej."
Samochód zbliżał się do wyjazdu z miasta. Na ulicach wylotowych ustawiono betonowe zapory, kilka wozów milicyjnych i większych suk. Stały też ciężarówki wojskowe i zasieki. - Mają rozmach, skurwysyny - powiedział spuszczając szybę, zatrzymując auto przy jednym z żołnierzy, wręczył mu jakiś kwit z logiem Służby Bezpieczeństwa Volkianu. Wyjechali za miasto...
