31 Jan 2019, 14:56:03
Elizeusz Rycyna-Bez napisał(a):Witam
Pan z Księstwa? :D proszę trochę opowiedzieć o nim, zawsze mnie interesowało
Cóż, Księstwo Sarmacji to monarchia w stylu brytyjskim. Wchłonęliśmy parę państw (niektórym rzeczywiście było to potrzebne): Sclavinię, Teutonię, Baridas, Hasseland i Bialenię. Mamy własną ligę piłkarską, a ostatnio prowadzimy nawet wyścigi F1. Mamy parę zawodowych gazet, a nasze siły zbrojne są najlepszym wojskiem w mikroświecie. W kraju panuje pokój (poza Wielką Rewolucją To, o której zaraz opowiem), a rządy leżą w rękach centrowców.
Jednak ostatnio się to zmieniło. Chaos panujący w parlamencie po wprowadzeniu ustawy o wybieralności kanclerza przez Sejm wykorzystał ludowiec, Peter West, który zaproponował mi miejsce w rządzie. Oczywiście, monarchofaszyści od razu zaczęli zadawać nam niewygodne pytania. Jako socjalista dążę do zachowania pokoju i dobrych stosunków pomiędzy mikronacjami, lecz w tym przypadku mogłem przesadzić. Zaproponowałem, aby w celu zapewnienia sobie długotrwałej przyjaźni z Dreamlandem sprzedać Awarię Płd., o którą parę lat temu toczyliśmy z KD krwawą wojnę. Prowincja nie produkowała zbyt dużo aktywności, lecz na myśl o straceniu symbolu zwycięstwa monarchofaszyści zareagowali radykalnie. Skrytykowali mnie, a obecny kanclerz zaczął nadawać mi w Baridas tytuł "nędznego słupa". Uznałem, że muszę poczekać na bardziej pokojowe podejście i wycofałem się z tych nietrafionych planów, a potem poprosiłem Westa o zmianę kandydata. Oczywiście zrobił to, ale siedzenia kanclerza nie wygrał. Odpadł, a Książę zarządził nowe wybory do Sejmu. W tym czasie (ok. miesiąc) Radą Ministrów przewodził West, który miał trzymać to stanowisko do czasu, aż Sejm wybierze zastępcę. Ludowiec popisał się skrajną niedbałością i nieudolnością. Gdy wybrano parlament, postanowiono więc spróbować z centroprawicowcem: Andrzejem Swarzewskim. Te rządy (koalicja nowych mieszkańców i starych monarchofaszystów) szły całkiem dobrze, ale po kryzysie politycznym w Bialenii Swarzewski podał się do dymisji, co miało oznaczać koniec jego kariery. Co prawda po mediacjach ze swoimi przeciwnikami w Republice wrócił do rządu, ale jako jeden z ministrów ultraprawicowego rządu pod wodzą Konrada Jakuba, którego możecie pamiętać z kłótni z Księciem-Seniorem, Robertem Fryderykiem.
Tymczasem w prowincji Starosarmacji, Tropicanie, wybuchła wojna domowa między komunistami a zakorzenionymi w samorządzie monarchofaszystami. Oczywiście, gdy tylko zdarzyła się okazja, popłynąłem na Tropicanę i przejąłem dowództwo nad Rewolucją, pragnąc przywrócić demokrację i ustanowić sprawiedliwe rządy socjalistów. Gdy opublikowałem manifest wzywający do walki przeciwko tyranii, kontrrewolucja zaczęła represje - powołała do życia Instytut Monitorowania Ruchów Antyfaszystowskich. Dlatego boję się, co stanie się, gdy ci sami ludzie sięgną po władzę.
