12 Nov 2022, 13:18:15
- banda idiotów - krzyknął Stuart a jego doniosły głos rozniósł się po całej sali. Przy tego typu spotkaniach, gdy Stuart ganił swoich podwładnych, nikt nie miał odwagi protestować. Charyzmą Stuart bił na głowę wszystkich, nawet jego najbliższy przyjaciel Cozier nie był skory do kontry. Oczywiście obecna sytuacja była spowodowana ostatnimi wydarzeniami w koloniach. Dzisiejsze spotkanie było poświęcone właśnie im. - nasza pierwsza kolonia, perła w terytoriach Ligi - krzyczał dalej Stuart - stracona na rzecz tych małp z karabinami - kontynuował nie schodząc z tonu. Sir. Stuart Strange doskonale zdawał sobie sprawę z czym wiąże się utrata takiej kolonii. Jego złość była w pewnym stopniu uzasadniona, o czym doskonale wiedzieli jego współpracownicy. Wina za utratę Nutki spoczywała na barkach Stuarta oraz siłą rzeczy na jego podwładnych. Drugi Lord Admiralicji po eskapadzie obelg usiadł na fotelu usytuowanym na szczycie długiego, masywnego stołu. Fala złości powoli przemijała, nadchodził czas gdy wreszcie będzie można zabrać głos - odbicie Nutki siłą jest niemożliwe - rzucił niepewnie jeden z lordów - interwencja militarna na pełną skalę wzburzyła by tylko nastroje antykolonialne - dodał już żałując swoich słów. Stuart spojrzał na niego oczami pełnymi złości i zaśmiał się litościwe - masz mnie za idiotę, durniu? - zapytał - przecież to oczywiste, że nie możemy tego zrobić - zaśmiał się i machnął ręką - nie dziwię się że utraciliśmy kolonie mając pod sobą takich durniów - śmiał się dalej zażenowany. Faktycznie, interwencja militarna nie wchodziła w grę. Nutka na tą chwilę była zbyt "gorącym" terenem na jakąkolwiek próbę odbicia. - pora pogodzić się z faktem że Nutka jest stracona - zabrał głos Cozier - jeśli naszym celem jest jej odbicie to musimy odłożyć te plany na później - kontynuował - skupmy się na Aryunie i zapewnijmy powodzenia naszej nowej wyprawie, Nutka sama wróci w nasze ręce.

