23 Apr 2023, 18:53:48
- ale upał - rzucił Ludwik wchodząc do kawiarnii. Wybrał się tam wspólnie ze swoim przyjacielem. Oboje, jako że byli wysokiej rangi oficerami KSZ, uwielbiali przybywać w tym miejscu. Kawiarenka "Królewska" była miejscem spotkań wielu ważnych osobistości. Królowie, premierzy, ministrowie wszyscy zjeżdżali się do Vihres aby zakosztować w wybornych trunkach, jadłach albo po prostu spędzić czas w doborowym towarzystwie. Ludwik i Aleksy zajęli miejsce przy oknie w samym rogu sali. - butelkę burbona Danielu - rzucił do znajomego kelnera Aleksy - i trochę tej kiełbasy... no wiesz, z dzika tej, dobrej - szybko dodał. Kelner momentalnie skinął głową i zniknął obu Panom z oczu. - jak tam u was w stolicy Ludwik? - zapytał Aleksy patrząc na przyjaciela. - a wiesz no, jak to w stolicy - odpowiedział uśmiechając się - masa papierkowej roboty i tyle - dodał oblizując wargi i oglądając się za kelnerem. Młody mężczyzna w białym garniturze pojawił się kilka minut później. Na tacy niósł fioletową, litrową butelkę burbona i pokrojoną kiełbasę, miejscowy przysmak jak twierdzili niektórzy. Kelner zręcznie zdjął wszystko z tacy i wyłożył na stole. Pierwszy za butelkę chwycił Aleksy, szybko ją odkręcił i wypełnił zawartością dwie, stojące na przeciwko nich, kryształowe szklanki. - za Winkulię! - powiedział unosząc szklankę w geście toastu i przechylił ją momentalnie. - za Winkulię - poszedł w ślady kolegi Ludwik. Mężczyźni szybko uporali się z zawartością i poczęstowali miejscowym "przysmakiem" żując go w zadumie. - ale podobno ściągają do was więcej wojska - przerwał ciszę Aleksy - po co? - zapytał. Ludwik zastanawiał się przez chwilę, nie dlatego że nie wiedział dlaczego, był przecież głównodowodzącym garnizonu kanugardzkiego, lecz dlatego że nie był pewny czy może powierzyć takie informacje swojemu przyjacielowi. - nie powinienem tego mówić - odpowiedział po chwili - jednak że względu na naszą przyjaźń zaufam Ci - kontynuował - szykuje się coś dużego....

