18 Sep 2023, 18:56:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18 Sep 2023, 19:06:51 przez Artur Kardacz.)
- niewielu zna prawdziwy powód naszej obecności w Aryunie - powiedział Kardacz. Stuart na te słowa zmarszczył brwii, jakby to, co miał zaraz powiedzieć miało być zbyt irracjonalne. - Agharta? - zadrwił po chwili. Niewielu by odważyło się na ten krok - nie sądziłem że Wasza Lordowska Mość jest zwolennikiem takich bajek - machnął ręką i sięgnął po szklankę. - coś Ci pokażę - odpowiedział Kardacz, niewzruszony atakiem Stuarta. Po tych słowach schylił się pod biurko i otworzył szafkę. Wyjął z niej nieduży, drewniany kuferek z dziwnymi znakami. Położył go na blacie biurka i na oczach Stuarta otworzył. Wyjął z niego złoty naszyjnik z czymś podobnym do diamentu. Podobnym, bo nie było to coś co Kardacz, Stuart ani ktokolwiek inny widział na tym świecie. Ów tajemniczy kamień, przezroczysty i ledwie widoczny niczym mgiełka, emanował zimnym blaskiem. - spotkałeś się kiedyś z czymś takimi? - zapytał ostro Kardacz. Stuart był tylko w stanie pokręcić głową. Wpatrzony w kamień nie wydusił ani słowa. - nikt nie widział - sprostował go zaraz Kardacz - więc uważaj zanim kolejny raz ze mnie zadrwisz. Poruszony Stuart przekręcił się na fotelu - co to jest? - zapytał po chwili, szybko żałując tego pytania. Zdawał sobie sprawę, że nie ma na nie odpowiedzi. Kardacz wzruszył ramionami - wielu naukowców z całego mikroświata próbowało to odgadnąć - odpowiedział Artur odkładając naszyjnik - bezskutecznie - kontynuował zamykając wieko - to nie żadna sztuczka Strange, nie ma tutaj małej żarówki ani baterii - dodał. - a te napisy na kuferku. Co one oznaczają? - zapytał Stuart przyglądając się im. - to po aryuńsku, dosłownie tłumacząc "dar od Bogów" - rzucił Kardacz. - Bogów? - niedowierzał Stuart. Nie był z tych którzy wierzą w takie bajki. Uważał, że wszystko czego nie da się dotknąć, powąchać ani zobaczyć najzwyczajniej w świecie nie istnieje. Historia o Agharskiej krainie coraz bardziej wybijała go z tego przekonania, co było niezwykle frustrujące. Nie czekając na odpowiedź Kardacza wlał sobie porcję brendy. Artur zaś wstał powoli i podszedł do masywnej półki z książkami. Wyciągnął jedną z nich, bardzo starą i obitą w bordową skórę. - to dziennik jednego z członków Bractwa Zielonego Połomienia - zakomunikował Artur i wręczył dziennik staruszkowi. - aryuńczycy uważali mieszkańców Agharty za bogów - mówił z pamięci - być może ten kamień był swego rodzaju darem. Nie powiesz mi przecież, że coś takiego nie pochodzi z Agharty? - Kardacz pochylił się nad Stuartem i zapytał - wiemy tylko tyle, że złoto pochodzi z Arynunu. Wiemy też, że w mikroświecie jest tylko jeden lud tak wprawiony w jubilerstwie, że potrafi stworzyć coś takiego. Wszystkie znaki wskazują na Aryun Strange i my to przejście znajdziemy.

