28 Oct 2023, 18:38:20
Sir. John Franklin uważany jest za świetnego odkrywcę i dowódcę. To dzięki niemu wiele kolonii znajduję się pod kontrolą Ligi. Mimo to ambicja i samokrytyka nie pozwalają na radość z odniesionych sukcesów. Pominięty, w jego mniemaniu celowo, przez Admiralicję do poszukiwania Aryunu zdecydował się o zgłoszeniu do wyprawy. Poszukiwał w tym szansy na przypomnienie o sobie światu. Wielkie odkrycie, jakim bez wątpienia mogło być odnalezienie Asgardu, mogłoby przynieść mu chwilę rozgłosu. Zaraz po nominacji sir. John udał się do Athos gdzie trwały już przygotowania. Lord sam przeprowadził inspekcję zgromadzonego sprzętu i zapasów. Nie mógł pozwolić sobie na najmniejszy błąd. Nie teraz, gdy nie był już najmłodszy a Admiralicja coraz rzadziej przydzielała mu zadania. Ludzie w jego wieku zajmowali już pozycje gubernaturskie bądź wysokie stanowiska w Admiralicji. On wciąż był tylko skromnym admirałem. Po inspekcji Franklin udał się do swojego apartamentu. Tam przez całą noc studiował mapy, szkice terenu oraz wszelkie inne materiały pomocne przy planowaniu wyprawy. W teorii grupa badawcza musiała udać się na południe, przejść przez Góry Irkunu i dotrzeć do Asgardu. Według doniesień było to miasto Valmiriańczyków, walecznego i groźnego ludu. Franklin wiedział jednak, że teoria nijak ma się do praktyki. Wieloletnie doświadczenie pokazało, że nie sposób przewidzieć wszystkiego.

