04 Nov 2023, 12:58:58
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04 Nov 2023, 13:05:27 przez Artur Kardacz.)
Hawat wraz z innymi wszedł do niewielkiego pomieszczenia, mieszczącego się pod budynkiem wywiadu. Było to centrum operacyjne wszystkich akcji wywiadowczych przeprowadzanych przez winkulijskie służby. Pomieszczenie było doskonale przystosowane do tego typu zadań. Znajdowała się tu aparatura do szybkiej łączności oraz stanowiska dowodzenia. Wszystko wokół obstawione było nowoczesnymi komputerami oraz sprzętem. Po środku znajdował się duży, okrągły stół, przy którym byli już zebrani ludzie. Wśród nich znajdował się Beck wraz ze swoimi oficerami.
- panowie - rzucił Beck widząc Thufira Hawata i wyprostował się. Za nim w ślad poszli pozostali.
- witajcie - odpowiedział Hawat salutując - są ze mną chłopcy z marynarki wojennej i sił lądowych. Pomogą przy planowaniu - dodał podchodząc do stołu.
Gdy Hawat był na miejscu, Beck przejął inicjatywę. Streścił swojemu przyjacielowi, co do tej pory udało się ustalić.
- według danych wywiadu Wyspy Przyjaźni to dziki zachód. Ulica donosi, że liczni watażkowie, głównie byli wojskowi oraz bogaci i wpływowi ludzie, walczą między sobą o władzę - zdawał raport jeden z obecnych - obecność VIPów może skusić watażku do próby porwania i zażądania okupu.
- jak wysokie jest to ryzyko? - zapytał Beck, spoglądając na Hawata.
- cóż... watażkowie nie chcą ryzykować otwartego konfliktu z państwami Paktu Bundżadarskiego. Byłoby to dla nich bez wątpienia zgubne. W mojej ocenie szansa na taki scenariusz jest minimalna.
- mimo to i tak zabezpieczymy się na taką możliwość - wtrącił się Hawat - w takiej sytuacji musimy dmuchać na zimne. Wyślijmy jasny sygnał watażkom, że atak na VIPów będzie dla nich tragiczny w skutkach.
Wszyscy zebrani zgodnie przytaknęli głowami.
- co z innymi zagrożeniami? - rzucił w przestrzeń Beck.
Po chwili jeden z oficerów wywiadu wyłożył swoje dokumenty na stół. Wśród nich znajdowały się zdjęcia oraz szczegółowe raporty.
- mamy tutaj dane kilku wywrotowców z Kamizy - zaczął - zamachowcy, płatni mordercy, zdemoralizowani anarchiści oraz najgroźniejsi przestępcy. Po upadku rządu uciekli z Kamizy, najprawdopodobniej na Wyspy Przyjaźni bądź do Sambanaafryki.
- ci ludzie mogą stanowić poważne zagrożenie - zgodził się Hawat - wyślijcie naszych agentów. Niech znajdą tych ludzi i obserwują. Jeśli zauważymy jakieś ślady szykowania zamachu to od razu do piachu.
- na koniec pozostaje kwestia piratów - dorzucił swoje Beck - sierżant Groody powie coś o tym więcej - przekazał głos.
Sierżant stojący za Hawatem przeprosił oficera i przebił się do stołu. Rozłożył na nim szereg dokumentów, map oraz innych istotnych materiałów. Wszyscy z zaciekawieniem zerknęli na nie.
- piraci coraz śmielej atakują nasze konwoje. Dzięki danym zwiadowczym wiemy, że korzystają ze starego portu cywilnego w Teru na Wyspie Farkesja - mówiąc to Groody wskazał miejsce na mapie - to doskonała baza wypadowa na nasze okręty. Mamy pewne informacje, że stacjonuję tam kilka groźnych okrętów podwodnych oraz dwie jednostki nawodne.
- zatem co proponujecie? - zapytał Hawat.
- atak z użyciem Spartan i wojsk lądowych - wtrącił niespodziewanie Beck, spoglądając na wysłannika armii - zaatakujemy port w Teru i osłabimy wroga w tym rejonie.
Hawat oparł się o stół i przyglądał zebranym materiałom.
- jak zamierzamy tego dokonać? - zapytał.
Wtedy zza jego pleców wyszedł wysłannik sił lądowych. Położył on przed starym oficerem wywiadu szkic planu operacji. Hawat wziął go do ręki i uważnie przestudiował.
- jednostki Spartan oraz albiońskiej piechoty morskiej przeprowadzą cichy atak na port - mówił z pamięci żołnierz - podłożą oni ładunki EMP i wycofają się. Impuls elektromagnetyczny zniszczy systemy celowania i do akcji wkroczą nasze myśliwce wielozadaniowe.
Hawat przytaknął głową, był pod wrażeniem zaproponowanego planu. Był dymny z Becka i wszystkich pozostałych. Wiedział, że wspólnie mogą stanąć na wysokości zadania. Thufir wręczył szkic pozostałym zebranym, aby mogli się z nim zapoznać.
- nie obawiamy się odwetu? - zapytał jeden z oficerów sił specjalnych.
Hawat spojrzał pytająco na młodego oficera armii. Pytanie było jak najbardziej zasadne i każdy w tym pomieszczeniu zdawał sobie z tego sprawę. Jednakże nie zrobiło ono wrażenia na młodym oficerze. Jakby spodziewał się takiego pytania i miał gotową odpowiedź.
- watażkowie są świadomi wizyty VIPów na Wyspach Przyjaźni. Wszystkie media na Nordacie o tym mówią. Nasz atak będzie jasnym sygnałem, że każda próba zamachu spotka się z odpowiedzią. Watażkowie nie zaryzykują otwartego starcia po takiej demonstracji siły.
Hawat i pozostali zdawali się być przekonani. Stary oficer zdał się nawet na skromne gratulacje dla młodego oficera. Jedynie Beck wydawał się mieć jakieś wątpliwości. Nawet jeśli atak na port nie będzie miał konsekwencji teraz, to przy odbieganiu w przyszłość taka szansa się pojawia.
- wiemy, że watażkowie zbroją się na potęgę. Aszelon wykrył kilka ogromnych transakcji z kont miejscowych bogaczy. Coś się szykuje Hawat...
Thufir zdawał się niewzruszony uwagą Becka.
- przedstawię plan operacji Królowi oraz zdam raport z całego tego posiedzenia - powiedział wymijająco - przyszłością zainteresujemy się później.
- panowie - rzucił Beck widząc Thufira Hawata i wyprostował się. Za nim w ślad poszli pozostali.
- witajcie - odpowiedział Hawat salutując - są ze mną chłopcy z marynarki wojennej i sił lądowych. Pomogą przy planowaniu - dodał podchodząc do stołu.
Gdy Hawat był na miejscu, Beck przejął inicjatywę. Streścił swojemu przyjacielowi, co do tej pory udało się ustalić.
- według danych wywiadu Wyspy Przyjaźni to dziki zachód. Ulica donosi, że liczni watażkowie, głównie byli wojskowi oraz bogaci i wpływowi ludzie, walczą między sobą o władzę - zdawał raport jeden z obecnych - obecność VIPów może skusić watażku do próby porwania i zażądania okupu.
- jak wysokie jest to ryzyko? - zapytał Beck, spoglądając na Hawata.
- cóż... watażkowie nie chcą ryzykować otwartego konfliktu z państwami Paktu Bundżadarskiego. Byłoby to dla nich bez wątpienia zgubne. W mojej ocenie szansa na taki scenariusz jest minimalna.
- mimo to i tak zabezpieczymy się na taką możliwość - wtrącił się Hawat - w takiej sytuacji musimy dmuchać na zimne. Wyślijmy jasny sygnał watażkom, że atak na VIPów będzie dla nich tragiczny w skutkach.
Wszyscy zebrani zgodnie przytaknęli głowami.
- co z innymi zagrożeniami? - rzucił w przestrzeń Beck.
Po chwili jeden z oficerów wywiadu wyłożył swoje dokumenty na stół. Wśród nich znajdowały się zdjęcia oraz szczegółowe raporty.
- mamy tutaj dane kilku wywrotowców z Kamizy - zaczął - zamachowcy, płatni mordercy, zdemoralizowani anarchiści oraz najgroźniejsi przestępcy. Po upadku rządu uciekli z Kamizy, najprawdopodobniej na Wyspy Przyjaźni bądź do Sambanaafryki.
- ci ludzie mogą stanowić poważne zagrożenie - zgodził się Hawat - wyślijcie naszych agentów. Niech znajdą tych ludzi i obserwują. Jeśli zauważymy jakieś ślady szykowania zamachu to od razu do piachu.
- na koniec pozostaje kwestia piratów - dorzucił swoje Beck - sierżant Groody powie coś o tym więcej - przekazał głos.
Sierżant stojący za Hawatem przeprosił oficera i przebił się do stołu. Rozłożył na nim szereg dokumentów, map oraz innych istotnych materiałów. Wszyscy z zaciekawieniem zerknęli na nie.
- piraci coraz śmielej atakują nasze konwoje. Dzięki danym zwiadowczym wiemy, że korzystają ze starego portu cywilnego w Teru na Wyspie Farkesja - mówiąc to Groody wskazał miejsce na mapie - to doskonała baza wypadowa na nasze okręty. Mamy pewne informacje, że stacjonuję tam kilka groźnych okrętów podwodnych oraz dwie jednostki nawodne.
- zatem co proponujecie? - zapytał Hawat.
- atak z użyciem Spartan i wojsk lądowych - wtrącił niespodziewanie Beck, spoglądając na wysłannika armii - zaatakujemy port w Teru i osłabimy wroga w tym rejonie.
Hawat oparł się o stół i przyglądał zebranym materiałom.
- jak zamierzamy tego dokonać? - zapytał.
Wtedy zza jego pleców wyszedł wysłannik sił lądowych. Położył on przed starym oficerem wywiadu szkic planu operacji. Hawat wziął go do ręki i uważnie przestudiował.
- jednostki Spartan oraz albiońskiej piechoty morskiej przeprowadzą cichy atak na port - mówił z pamięci żołnierz - podłożą oni ładunki EMP i wycofają się. Impuls elektromagnetyczny zniszczy systemy celowania i do akcji wkroczą nasze myśliwce wielozadaniowe.
Hawat przytaknął głową, był pod wrażeniem zaproponowanego planu. Był dymny z Becka i wszystkich pozostałych. Wiedział, że wspólnie mogą stanąć na wysokości zadania. Thufir wręczył szkic pozostałym zebranym, aby mogli się z nim zapoznać.
- nie obawiamy się odwetu? - zapytał jeden z oficerów sił specjalnych.
Hawat spojrzał pytająco na młodego oficera armii. Pytanie było jak najbardziej zasadne i każdy w tym pomieszczeniu zdawał sobie z tego sprawę. Jednakże nie zrobiło ono wrażenia na młodym oficerze. Jakby spodziewał się takiego pytania i miał gotową odpowiedź.
- watażkowie są świadomi wizyty VIPów na Wyspach Przyjaźni. Wszystkie media na Nordacie o tym mówią. Nasz atak będzie jasnym sygnałem, że każda próba zamachu spotka się z odpowiedzią. Watażkowie nie zaryzykują otwartego starcia po takiej demonstracji siły.
Hawat i pozostali zdawali się być przekonani. Stary oficer zdał się nawet na skromne gratulacje dla młodego oficera. Jedynie Beck wydawał się mieć jakieś wątpliwości. Nawet jeśli atak na port nie będzie miał konsekwencji teraz, to przy odbieganiu w przyszłość taka szansa się pojawia.
- wiemy, że watażkowie zbroją się na potęgę. Aszelon wykrył kilka ogromnych transakcji z kont miejscowych bogaczy. Coś się szykuje Hawat...
Thufir zdawał się niewzruszony uwagą Becka.
- przedstawię plan operacji Królowi oraz zdam raport z całego tego posiedzenia - powiedział wymijająco - przyszłością zainteresujemy się później.

