03 Mar 2024, 23:34:11
- Witaj, de Virs.
- Lordzie Cozier. - ukłonił się Forch - wyglądasz jak gówno przyjacielu.
Cozier do Nutka przybył tydzień temu. Z grupą pięćdziesięciu żołnierzy przeniknął przez wybrzeże i rozbił obóz na pustyni, między obozem najemników z kopalni a miastem. Dzień ataku na miasto zbliżał się i Crozier chciał być na miejscu kiedy dojdzie do szturmu.
- Tydzień na pustyni robi swoje. - odpowiedział z uśmiechem.
Ubrany był w zakurzony, oficerski mundur Admiralicji.
- Jak przygotowania? - zapytał po chwili.
- Klan z kopalni jest gotowy, w mieście mamy swoich szpiegów.
- A Tuek? Co z nim?
De Vris zamyślił się.
- Będzie po naszej stronie.
- Na pewno? Mówiłeś, że jest niezdecydowany. - naciskał Cozier, co zirytowało de Vrisa.
- Gdy tylko pojawicie się pod miastem. Zrozumie, że nie ma innego wyjścia niż nam pomóc.
- Obyś miał rację de Vris. Miasto musi paść szybko. Nie możemy pozwolić sobie na zniszczenia.
- Lordzie Cozier. - ukłonił się Forch - wyglądasz jak gówno przyjacielu.
Cozier do Nutka przybył tydzień temu. Z grupą pięćdziesięciu żołnierzy przeniknął przez wybrzeże i rozbił obóz na pustyni, między obozem najemników z kopalni a miastem. Dzień ataku na miasto zbliżał się i Crozier chciał być na miejscu kiedy dojdzie do szturmu.
- Tydzień na pustyni robi swoje. - odpowiedział z uśmiechem.
Ubrany był w zakurzony, oficerski mundur Admiralicji.
- Jak przygotowania? - zapytał po chwili.
- Klan z kopalni jest gotowy, w mieście mamy swoich szpiegów.
- A Tuek? Co z nim?
De Vris zamyślił się.
- Będzie po naszej stronie.
- Na pewno? Mówiłeś, że jest niezdecydowany. - naciskał Cozier, co zirytowało de Vrisa.
- Gdy tylko pojawicie się pod miastem. Zrozumie, że nie ma innego wyjścia niż nam pomóc.
- Obyś miał rację de Vris. Miasto musi paść szybko. Nie możemy pozwolić sobie na zniszczenia.

