Czy jest coś, czym ten kraj mógłby pochwalić się v-światu? Coś, czego inni mogli by Wam pozazdrościć? Kultura, zabytki, obyczaje i wiele innych?
Mam zaszczyt zaprosić Wszystkich do udziału w pierwszym brodryjskim konkursie międzynarodowym "Wirtualna Stolica Kultury".
Konkurs będzie polegał na wyłonieniu miasta, które w ciągu jednego roku może zaprezentować życie kulturalne miasta, regionu i całego państwa.
Miasto-zwycięzca otrzyma prestiżową statuetkę Wirtualnej Stolicy Kultury.
Zasady wyglądają tak:
1. Udział w konkursie może wziąć każde państwo, spełniające powszechne warunki do jego uznania.
2. Na początek następuje chęć zgłoszenia się danego państwa do udziału w konkursie poprzez przedstawiciela władz danego kraju.
3. Następnie dany kraj wyłania swojego reprezentanta w głosowaniu międzynarodowym i zgłasza go Komisji Konkursowej. (Tryb wyłaniania reprezentanta określa dany kraj).
4. Kolejnym etapem jest wybór miasta, które będzie reprezentowało dany kraj i ubiegało się o tytuł Wirtualnej Stolicy Kultury. (Tryb wyboru miasta określa dany kraj). Kraje tworzą katalog miasta-reprezentanta (opis, co warto zwiedzić, imprezy kulturowe i inne), a sam katalog umieszczony będzie na stronie konkursowej.
5. Reprezentanci w głosowaniu międzynarodowym oddają głos na miasta wyłonione przez poszczególne kraje. Reprezentanci w głosowaniu międzynarodowym nie mogą oddać głosu na miasto, które należy do kraju, który reprezentują.
6. Na koniec Komisja Konkursowa po przeliczeniu głosów przyznaje statuetkę Wirtualnej Stolicy Kultury zwycięskiemu miastu.
7. Kraj, którego reprezentowane miasto zostało zwycięzcą konkursu ma prawo do organizacji kolejnej edycji konkursu.
Dokładne szczegóły oraz kalendarz konkursowy podamy wkrótce na specjalnej stronie konkursowej, do której link prześlemy.
Czy jest coś, czym ten kraj mógłby pochwalić się v-światu? Coś, czego inni mogli by Wam pozazdrościć? Kultura, zabytki, obyczaje i wiele innych?
Mam zaszczyt zaprosić Wszystkich do udziału w pierwszym brodryjskim konkursie międzynarodowym "Wirtualna Stolica Kultury".
Konkurs będzie polegał na wyłonieniu miasta, które w ciągu jednego roku może zaprezentować życie kulturalne miasta, regionu i całego państwa.
Miasto-zwycięzca otrzyma prestiżową statuetkę Wirtualnej Stolicy Kultury.
Zasady wyglądają tak:
1. Udział w konkursie może wziąć każde państwo, spełniające powszechne warunki do jego uznania.
2. Na początek następuje chęć zgłoszenia się danego państwa do udziału w konkursie poprzez przedstawiciela władz danego kraju.
3. Następnie dany kraj wyłania swojego reprezentanta w głosowaniu międzynarodowym i zgłasza go Komisji Konkursowej. (Tryb wyłaniania reprezentanta określa dany kraj).
4. Kolejnym etapem jest wybór miasta, które będzie reprezentowało dany kraj i ubiegało się o tytuł Wirtualnej Stolicy Kultury. (Tryb wyboru miasta określa dany kraj). Kraje tworzą katalog miasta-reprezentanta (opis, co warto zwiedzić, imprezy kulturowe i inne), a sam katalog umieszczony będzie na stronie konkursowej.
5. Reprezentanci w głosowaniu międzynarodowym oddają głos na miasta wyłonione przez poszczególne kraje. Reprezentanci w głosowaniu międzynarodowym nie mogą oddać głosu na miasto, które należy do kraju, który reprezentują.
6. Na koniec Komisja Konkursowa po przeliczeniu głosów przyznaje statuetkę Wirtualnej Stolicy Kultury zwycięskiemu miastu.
7. Kraj, którego reprezentowane miasto zostało zwycięzcą konkursu ma prawo do organizacji kolejnej edycji konkursu.
Dokładne szczegóły oraz kalendarz konkursowy podamy wkrótce na specjalnej stronie konkursowej, do której link prześlemy.
Planuję wkrótce zgłosić ustawę o świętach państwowych i w związku z tym pytam się was współobywatele- jakie dni powinny być świętami? Według mnie powinny to być zdecydowanie dni powstania Voxlandu (30 lipca), Westlandu (18 grudnia) i ZPViW. I przy tym ostatnim pojawia się problem.
Jak wiadomo (albo i nie, zależy kim kto jest) ZP powstało aż dwa razy: po raz pierwszy 6 stycznia 2020 roku, a po raz drugi 22 stycznia 2021 roku. I pytanie brzmi który dzień należy wpisać jako powstanie ZP. Według mnie za dzień powstania powinniśmy uznać dzień powstania VI ZPViW (obecnego), czyli 22 stycznia. A 6 stycznia albo olewać, albo nazwać Dniem Jedności Voxlandzko-Westlandzkiej czy coś.
Co o tym sądzicie? Zapraszam do dyskusji na ten temat oraz do wpisywania swoich propozycji świąt państwowych.
Rok 65 przed naszą erą. Przed tysiącami lat na terenie Voximy rozciągało się wielkie imperium. Imperium Kirymskie, nazywane tak od metropolii Kirym, wzniesionej z rozkazu trzydziestego pierwszego Konsula, Arkadiusa Konsuma Germańskiego Starszego. Teraz oto na miasto spoglądał z pałacu konsularnego sto dwunasty Konsul, Jakus Nijakus Podpublikus Almerski. Miał on już przeszło siedemdziesiąt lat, a rządząc przez ćwierć wieku podbił Spartan dalekich i Woksów bliskich. Ciekawie mu się odpoczywało w zdobycznej wiosce w palisadzie wodza tego dzikiego plemienia. Tak dobrze, że nakazał jej nie burzyć, a zmienić nazwę, zmarsylizować ją. Dokonał też reformy i postawił fundamenty pod dom dynastii marsylijskiej. Jedynym teraz zagrożeniem był Chciwus Joahimusem zwany, generał i weteran kampanii spartańskiej. Zwany był czasem Psycholusem, od absurdalnych twierdzeń o kontynencie na południu. Na południu nic nie ma, to jasne. Z tych rozmyślań skorzystał sługa, przynosząc niespodziewanie złe wieści. Wygromadzenie Sionogatów chce wybrać Joahimusa następcą konsula. Ale tego nie zrobią. Jakus Nijakus miał już populistyczny plan...
Ciąg dalszy nastąpi... Może...
HELMUT CEZAR
Opowieść cykliczna
CZĘŚĆ I. JAK ROZPĘTANO PIERWSZĄ WOJNĘ HELMUTOWĄ
Helmutus Bezrobotnus z Saganu imał się w ojczystym mieście wielu prac. Był na przykład gajowym w pobliskiej puszczy, której to pilnował, aby Sagani do lasu się nie zapuszczali, niedźwiedzi, lemurów złośliwych i dzikich kotów nie drażnili, ich unikali oraz by bożków leśnych nie czcili. Miał talenty liczne, niewykorzystane, lecz przez system w Imperium Saganowym, uważany za idealny i wspaniały, był dziełem niegodziwości nielicznych karierowiczy, na przykład Alfida z Teheny, arcynadhrabiego burgrabiego Eroikoczekanów, dzierżawcy Goplii. Ponoć dzięki znajomościom wśród rodu Haburów przekupił księcia Filiusa Saganowego, by ten nadał mu wiele tytułów szlacheckich. Ten natomiast pod groźbą pałowania nakazał królowi Barberobrudasów Laurowi I, zwanemu Gadem, by nadał ziemię lenną Goplę Alfidowi. Taki tam był system polityczny, że książę rządził królem, a faktycznie rządzili lennicy. Wielu się sprzeciwiało, lecz Izba Perfekcyjna skazała ich wszystkich na banicję. Helmutus nie mógł więc nic zrobić. W razie sprzeciwu wylądowałby w szalupie płynącej na północ, gdzie przecież nic nie ma. A jednak tego letniego dnia miał szczęście. Do Saganu przypłynęła galera z "ludźmi z końca świata", z północy. Czyli tam jednak coś musiało być. Dowódca tej gwardii z okrętu zwał się Jakus Nijakus Podpublikus i przedstawiał się teraz jako Konsul Imperium Kirymskiego. Wśród jego załogi rozpoznano wielu wygnanych. Pałali oni zemstą. Słusznie zresztą. Jednak nie czynili nic złego, albowiem lennicy nie byli godni nawet obrabowania. Podpublikus szukał człowieka najzwyczajniejszego. Zauważył Helmutusa i nakłonił go, by powiedział, jak mu się żyje. - Źle, oj, źle, lennicy nas męczą i cisną - stwierdził, myśląc, iż Perfektura nie usłyszy. Błąd. Zaraz podeszli do niego dwaj mężczyźni w kapturach i długich czarnych szatach. Na szyi mieli medaliony z gliny ze znakiem ręki. Symbol Perfektury. - Nędzny gminie, zgodnie z artykułem 48 punktem 42 przypisem 2 spisu praw Przekupusa Piotra I, za obrazę stanu lennego zostaniesz wygnany! - wycedzili jak do nędznego robaka. Ale i oni byli w błędzie. Podpublikus, choć stary, był mistrzem broni białej. Zarąbał ich szable, rozbroił, a załodze nakazał wrzucić ich pod pokład. Helmutus czuł wdzięczność, więc zgodził się opuścić parszywe to miejsce i prymitywne, i wyruszył z nimi w drogę powrotną na północ. Tam jednak coś jest...
HELMUT CEZAR
Opowieść cykliczna CZEŚĆ II. PRZEZ TFUKRAJ
Dopłynęli o zmierzchu. Mróz i mroki tajemniczego terenu pojawiły się przed Helmutusem. - To już tutaj? - zapytał niepewnym głosem. Co prawda Perfektura była diabelska, ale co może kryć się tutaj? Jakie bestie bądź ludzie niegodziwością do nich zbliżeni? Podpublikus stał obok bez cienia strachu na twarzy, bez drgnięcia choć cząstki najmniejszej ciała. - Nie - zaprzeczył. - To jest Tfukraj. Tak zwiemy te ziemie. Droga tu do ojczyzny dłuższa, lecz i tak bezpieczniejsza niż przez wody dookoła - dodał. Załoga galery wyniosła z niej cały ładunek. Niektórzy z jej członków drżeli na ciele, innym udawało się to ukryć bądź faktycznie nie było to dla nich straszne. Jeden z nich nagle upuścił skrzynię i wpadł w panikę. Zaczął uciekać do wody, a za nim niósł się krzyk: - To ziemie Artera Karbida! Mattea Żmijowca! Tetrika Dykty! - Potem wskoczył do wody i zaczął intensywnie płynąć. Szybko zniknął w mroku i mgle. Słońce zaszło, na wszystko nasunął się cień strachu i niepokoju zawoalowanego czernią nadchodzącej szybko nocy. Podpublikus podszedł całkiem swobodnym krokiem do jakiegoś pakunku i wyjął stamtąd pochodnię zawiniętą w jakieś łachmany. Następnie podszedł powoli do łodzi i wszedł na nią. Tam wypuścił z rąk materiał i pozwolił mu upaść na ziemię. Helmutus i załoga razem patrzyli na to jak sparaliżowani. Wtedy Jakus Nijakus gwałtownie i silnie otarł czubek pochodni o maszt. Natychmiast z drewna wychynął płomień. Podpublikus zaczął się cofać tyłem, po czym rzucił pochodnię na pokład. Spadała szybko. Zeskoczył do płytkiej wody zalewającej piasek. Okręt stał się ogniskiem, a ciemności rozświetliły się. - Już nikt stąd nie ucieknie. Trzeba iść dalej - stwierdził oschle, podążając naprzód tak, jakby wkoło niego nikogo nie było. Szli naprzód w milczeniu, a światło gasło z czasem. Kadłub się dopalał, a może wszechobecne drzewa chwytały promyki dla siebie. Gdy wokół była już tylko czerń i drzewa, Jakus Nijakus obnażył szablę. Szedł przodem. Gdy jakaś roślinność stała mu na przeszkodzie, ciął ją. W końcu po licznych prośbach załogi, dobył kolejnej pochodni i zapalił ją. Skądś dobiegały dźwięki, jakby niezwierzęce, zakłócające siedlisko natury. Przybliżały się do nich albo odwrotnie. Stanęli. Dźwięki były coraz głośniejsze. Stojący na czele Podpublikus przekazał pochodnię Helmutusowi. Czekali. To byli ludzie. Oni nadchodzili. - Alebienowie - stwierdził - Ludzie Karbida - dodał.
Art. 1. Prezydent Zjednoczonego Państwa Voxlandu i Westlandu może nadać osobie bądź instytucji zasłużonej na rzecz państwa następujące wyróżnienia:
1.1. Odznaczenia państwowe, których typy i kryteria nadawania określane są osobną ustawą,
1.2. Tytuł generalissimusa w przypadku zasług na polu militarnym, przez co rozumie się:
a) Rozbudowę armii,
b) Branie udziału w akcjach zbrojnych podejmowanych przez siły zbrojne jednego z podmiotów autonomicznych,
Art. 2. Prezydent może nadać odznaczenie:
2.1. Za wnioskiem Prezydium, który został przyjęty większością zwykłą,
2.2. Samowolnie przy uwzględnieniu zasług odznaczanego,
Art. 3. Ustawa ta wchodzi w życie zgodnie z procedurą określoną w Konstytucji.
Szanowni!
Powyższy projekt ustawy składam w celu dookreślenia poprzedniego i oczywiście aktywizacji sfery politycznej. Ma on na celu zapobieganie w przyszłości nieprawidłowościom związanym z wyróżnieniami.
Towarzysze! Obywatele! Szanowni Goście Zagraniczni! Oraz zapewne masa tych, co to czytają, a jeszcze się nie zarejestrowali!
ZP powróciło. A tym samym powrócił również Zrzędnik Całodobowy. Nadal wierny swej tradycyjnej niezależności, a jednocześnie jeszcze lepszy niż poprzednio!
Nowego wydania będzie się można spodziewać już wkrótce!