Czy minister finansów lub osoba z jego kompetencjami mogłaby wypłacać miesięczne wynagrodzenia oraz publikować informacje na temat wypłat w osobnym wątku? Niech gospodarka Federacji chociaż trochę się ruszy.
Powód:
Kaspar Waksman,
ul. Prezydencka 1
Jugowice 01-001
Pozwany:
Aris Kostas
ul. Chaveza 5
Kanugard 04-600
P O Z E W
Wysoki Sądzie! Pozywam obywatela Arisa Kostasa o nielegalny dodruk pieniędzy, nielegalne użytkowanie panelu administracyjnego Federalnego Banku Centralnego, nielegalne przelanie dodrukowanych pieniędzy na konto Arisa Kostasa, Erika Ottona von Hohenburga oraz Artura Kardacza w dniu 29 czerwca 2019 roku ok. godziny 17:40.
Pozwany dnia 29 czerwca 2019 roku dopuścił się nielegalnego dodruku pieniędzy o łącznej kwocie 1.230.000 renów w systemie administratorskim Federacyjnego Banku Centralnego [zał. 1], które następnie przelał na konto swoje, Erika Ottona von Hohenburga oraz Artura Kardacza [zał. 1]. Następnie pozwany założył konto o nazwie "HAEK" na które Artur Kardacz przelał kwotę 340.000 renów [zał. 1.]. Po tym z konta "HAEK" zostało przelane do Konta FBC 241.000 renów.
Wnoszę o upomnienie dla pozwanego oraz o zwrot całej ilości dodrukowanych renów z powrotem na Konto FBC.
Azymucki Ulen to chyba największy Ulen w naszym kraju pod względem powierzchni, i najmniejszy pod względem liczby ludności. Tego pierwszego nie będziemy się tykać, ale to drugie powinniśmy zmienić. Metropolia Zwierzogrodzka pęka w szwach, a ludzi nadal przybywa. Moim zdaniem można zainwestować troszkę pieniędzy w budowę jakiegoś dużego miasta (albo dwóch) na terenie Azymuckiego Ulenu. Można się jeszcze pokusić o rozwój istniejących już wsi. Z zebranych przeze mnie informacji wynika, iż w naszej części wyspy znajdują się dwie wsie - Nadchładzice (północno-wschodnie wybrzeże) oraz Nowożyce (na południowy-wschód od centrum wyspy), więc mamy co rozwijać.
A co wy sądzicie? Budujemy nowe czy rozwijamy? Zapraszam do dyskusji!
Napisane przez: Waksman - 29 Jun 2019, 18:01:21 - Forum: Archiwum
- Brak odpowiedzi
Po bloku reklamowy o godzinie 23:00 na ekranach telewidzów całej Federacji pojawia się logo "Lotto". Już za chwilę, po krótkiej czołówce rozpocznie się kolejne losowanie Lotto!:
Po czołówce studio programu:
Następnie do studia wszedł prezenter Studia - Johan Strassen:
"Witamy wszystkich telewidzów w Studiu Lotto! Dzisiaj, w ten piękny i bezchmurny wieczór wylosujemy kolejne sześć liczb, które mogą przynieść komuś wielką mamonę. Bez wstępnych cyngieli - przejdźmy do losowania!"
Johan podszedł do maszyny losującej, a następnie wypowiedział taką oto magiczną formułkę:
"Oto maszyna losująca. Komora maszyny jest pusta, zwalniamy blokadę. I rozpoczynamy losowanie sześciu liczb."
Maszyna poczęła losowanie.
"Oto wylosowanie liczby:
7; 34; 22; 36; 12; 27
"Tak przedstawiają się zwycięskie liczby! Wszystkich zwyciezców prosimy o kontakt z Kasparem Waksmanem lub Arisem Kostasem w celu odebrania nagrody. Tym czasem dziękuję za dzisiaj, i do zobaczenia w kolejny, Studiu Lotto!"
W Republice Bialeńskiej trwa debata nad projektem uchwały Parlamentu Republiki Bialeńskiej, na mocy którego kraj ten wypowie traktat z Republiką Suderlandu. Projekt ten złożył Prezydent RB - Andrzej Swarzewski w związku z wypowiedziami niektórych osób na forum RS, włącznie z wypowiedzią ichniejszego Prezydenta.
My nie mamy co wypowiadać Bogu dzięki. Nie potrafię ocenić czy decyzja Pana Swarzewskiego jest słuszna czy też nie. Czas zweryfikuje tą zmianę.
Oprócz tego Ambasador Bialenii w Republice Suderlandu opuścił swoje dotychczasowe miejsce pracy i wrócił do kraju. Jest to spowodowane zamknięciem tamtejszej ambasady i zawieszeniem stosunków pomiędzy Wolnogradem i Delilandem.
W Sarmacji trwa planowanie Zjazdu Sarmackiego 2019 wraz z miejscem jego odbycia. W ankiecie, która trwa na FC Sarmacji aktualnie wygrywa Warszawa. Czy w ogóle dojdzie do takowego zjazdu? Najprawdopodobniej tak, czego bardzo Sarmacji życzę. Z drugiej strony, czy myślicie, że i nam przydałby się taki zjazd? A jeśli tak, to czy w ogóle doszedłby do skutku?
Cytat: Pociski rakietowe używane przez armie na polu bitwy nazywane są pociskami taktycznymi. W porównaniu z innymi ich zasięg jest krótki, a głowice małe. Pomysł bomby latającej, jaką zasadniczo jest pocisk taktyczny, narodził się wcześniej, już w czasie I Wojny Światowej w Wielkiej Brytanii, USA i w Niemczech pracowano nad skonstruowaniem bezpilotowych samolotów sterowanych radiem, przenoszących materiały wybuchowe. Wszystkie konstrukcje przeszły z powodzeniem testy, ale wojna zakończyła się , nim trafiły do służby. Wielka Brytania kontynuowała prace po wojnie i w 1926 roku wyprodukowała Larynxa, który przenosił 9-kilogramową bombę, i którego parę egzemplarzy użyto w Iraku w 1929 roku. Pomysł pojawił się ponownie podczas II Wojny Światowej, a jego kulminacją był "Weary Waillies"- stara "Latająca Forteca" B-17 wypełniona materiałami wybuchowymi, startująca z załogą, która potem wyskakiwała na spadochronach, pozostawiając samolot na autopilocie skierowany na Niemcy. Zrezygnowano z tego rozwiązania, gdy jeden z samolotów eksplodował, nim załoga zdążyła opuścić pokład. Japończycy tymczasem użyli pomysłu bomby pilotowanej w oddziałach kamikadze.
Pierwszym prawdziwym pociskiem był niemiecki Rheinbote, 40 kilogramowa głowica o zasięgu 217 kilometrów. Rosjanie również eksperymentowali z pojazdami bezpilotowymi w latach trzydziestych XX wieku, ale pod naciskiem wojny musieli odłożyć ten pomysł na półkę, by rozwijać rakiety polowe "Katiusza". Po 1945 roku ponownie podjęli prace i wzbogacenie o wiedzę z niemieckich badań, szybko rozpoczęli konstrukcję pocisków niekierowanych. Pierwszy model wszedł do służby na początku lat pięćdziesiątych XX wieku i był nazywany w NATO "Frog" (Free-flying Rocket Over Ground- niekierowana rakieta naziemna). Ta nieporęczna broń, zamontowana na podwoziu czołgu IS-3 , ważyła około 3 tony, przenosiła głowicę jądrową i miała zasięg ponad 32 kilometrów. Była też pierwszą z dłuższej serii, zakończonej modelem Frog-7, który był już znacznie udoskonalony, o masie zmniejszonej do 2,5 tony i prawie podwojonym zasięgu.
Frog-7
Kolejną konstrukcją był "Scud", który jeśli chodzi o konstrukcję był w pewnym stopniu ulepszoną wersją niemieckiej rakiety A-4. Scud-A używał podobnego do A-4 paliwa ciekłego, radiowego odcinania paliwa i stabilizowania lotu za pomocą żyroskopu. Przenosił głowicę jądrową lub konwencjonalnego i miał zasięg 145 kilometrów. Scud-B pojawił się w 1962 roku i później otrzymał ośmiokołowe podwozie do wyrzutni, które zwiększało szybkość jego przemieszczenia. Przenosił te same głowice, ale jego zasięg zwiększył się do 273 kilometrów. Używał bezwładnościowego systemu systemu kierowania, przez ci wymagał długiego przygotowania przed startem. Scud-C, zaobserwowany po raz pierwszy w 1978 roku, jest konstrukcją, o której wiadomo zaskakująco mało, ponieważ w przeciwieństwie do wersji A i B nigdy nie był eksportowany poza teren byłego ZSRR. Wiadomo tylko, że jego zasięg wynosił 450 km.
Wycieczka z Volkianu obok Scud-A
Pociski Frog i Scud były hojnie przekazywane armiom polowym- na przykład Scud był jedną z głównych broni Iraku podczas wojny w Zatoce. W 1967 roku pojawiła się w znacznie ulepszona broń o nazwie "Scaleboard", która przypomina Scuda. Scaleboard używa ciekłego paliwa, jest kierowana bezwładnościowo, przenosi głowicę jądrową i ma zasięg szacowany na 900 kilometrów.
Frog-7 został w połowie lat siedemdziesiątych zastąpiony przez SS-21 "Spider". Rakieta ta używa paliwa stałego, przenosi głowicę jądrową, ma zasięg 121 kilometrów i podobno jest bardziej celna od Froga. Scaleboard został w dużym stopniu zastąpiony przez SS-22, broń, o której niewiele wiadomo, poza tym, że ma zasięg 900 kilometrów.
SS-21 w drodze do Muzeum Historii Broni w Eihenburgu
Amerykańskim odpowiednikiem niemieckiego A-4 był "Corporal", który pojawił się w 1953 roku i został później zakupiony również przez Brytyjczyków. Napędzany paliwem ciekłym, używał podobnego systemu kierowania, co A-4 i Frog, przenosił głowicę jądrową lub konwencjonalne i miał zasięg do 145 kilometrów. Ta nieporęczna i powolna w przygotowaniu do użycia broń pozostała na służbie do 1966 roku. Jej następcą był "Sergeant", który był krótszy, grubszym napędzany paliwem stałym i znacznie bardziej mobilny oraz szybciej zdolny do startu. Trafił do służby w 1961 roku, a wycofany został w 1978 roku.
Aby móc reagować szybciej i mniejszym kosztem, armia USA opracowała również prostą rakietę niekierowaną "Honest John", zamontowaną na ciężarówce sześciokołowej. Z głowicą jądrową lub konwencjonalną i zasięgiem około 40 kilometrów weszła do służby na początku lat pięćdziesiątych i trafiła na wyposażenia większości armii NATO. Została w dużym stopniu zastąpiona przez "Lance", która zastąpiła też pociski Sergeant. "Lance" jest kierowana bezwładnościowo, a jako prosty i lekki system może być w razie potrzeby przewożona helikopterem. Można ją wyposażyć w głowicę jądrową lub bombę kasetową, a jej zasięg wynosi 129 kilometrów.