Art. 1. Uznaje się wszelkie istniejące instytucje naukowe za własność państwową Cesarstwa Insulii pod zarządem:
1.1. Cesarza bądź instytucji przez niego wyznaczonych, za którą domyślnie uważa się Ministerstwo Nauki i Kultury Cesarstwa Insulii,
1.2. Władz lokalnych zarządzających terytorium na którym znajduje się dana instytucja naukowa.
Art. 2. Niniejsze rozporządzenie wchodzi w życie z chwilą publikacji.
Już wkrótce kilkanaście kilometrów od Trinitzu, na wyspie Urholm, miał odbyć się zwołany Ländting. Od kilku dni trwały odpowiednie przygotowania. Wieść o sprawie zaniesiono na prowincję, w mieście powywieszano plakaty i ogłoszenia, mieszkańcom przekazano listy, na rynku urzędnicy informowali ludzi o sprawie. Burmistrz zlecił też zaopatrzenie się w jedzenie i trunki. Zdawało się, że wszystko przebiegało nadzwyczaj pomyślnie, jednak Burka trawiły nieustanne wątpliwości. Ostatni Ländting odbył się prawie 130. lat temu, nikt z żyjących już go chyba nie pamięta (może z wyjątkiem wyjątkowo długowiecznych Błotnych Żółwi). Któż teraz wie jak to wszystko ma się dokładnie odbyć?
Po podzieleniu się tym ze swoimi najbliższymi konfidentami, postanowił o stworzeniu rady, która będzie stać na czele tradycji i zachowania starego obrzędu.
Tak wyruszyli do domostwa gdzie mieszkał miejscowy pleban, Juval Silvlíra. Ten pochodził ze słynnego rodu trineskich këllhe - Irlingów, których jedna gałąź osiadła w mieście i już od pokoleń przekazywała sobie z ojca na syna godność kapłańską. W swoim domu Juval zgromadził znaczne zbiory dzieł o lokalnej historii. Burmistrzowi z powodzeniem udało się go przekonać do wejścia w skład nowo utworzonej rady mędrców, i podzielenia się swoją wiedzą. Przekazał on też kolejną bardzo ważną informację - o potencjalnym członku dla rady. Tuż za rzeką Trin, w na obrzeżach wsi Wide (Bory), mieszka pewien stary grabarz, Irenber Vilessun Hravin. Ma on mieć wielką wiedzę na temat starych zwyczajów, i oprócz grzebania prochów zmarłych jest też nieprzeciętnym këllha.
Burmistrz i jego kompan, Adlmus Mus, wyprawili się za miasto, przechodząc przez drewniany most na Trinie, i ruszyli drogą w stronę chaty Irenbera. Mus znał tutejszą okolicę dobrze, więc szybko dotarli tam, gdzie według ojca Juvala miał mieszkać grabarz. Na skraju pobliskiego lasu ujrzeli samotną, drewnianą chatę. Zbliżyli się i zapukali do drzwi.
Przez dłuższy czas nikt nie odpowiadał. W końcu jednak drzwi się otworzyły, a w nich stał staruszek z długimi, sumiastymi wąsami. Przypatrywał się przybyszom, ale nic nie mówił.
- Hade Irenber Altir! -odezwał się Mus. Irenber dalej nic nie mówił. Po chwili spędzonej w milczeniu zaprosił jednak gości do domu. Adlmus i Burek zdjęli buty i usiedli przy stole ustawionym w głównej hali. Irenber przyniósł im coś do przegryzienia i wypicia (głownie wypicia), Burek zaczął więc rozmowę o tym po co przyszli. Irenber był niechętny, nie miał zamiaru nabierać na siebie żadnych nowych obowiązków. Jednak po paru wypitych kubkach i wielu namowach, zaczął przekonywać się do pomysłu. W końcu, gdy na stole stały już ze trzy puste butelki, zgodził się.
Burek miał więc już kolejnego mędrca do kolekcji. Przyszedł czas znaleźć kolejnych. Tutaj miał już na myśli parę znanych mu już osób.
Redakcja Zrzędnika i osoby zaangażowane ogłasza przejęcie Kuriera Insulijskiego oraz wspomnianych w debacie mediów volkiańskich przez Zrzędnik Całodobowy. Proszę przedstawicieli Kuriera i mediów volkiańskich o potwierdzenie i złożenie podpisu pod oświadczeniem.
Gdy statki były już gotowe do drogi niezwłocznie wysłano wiadomość do Admiralicji w Vihres. Po kilku godzinach, gdy Admiralicja dała zielone światło, załoga weszła na pokład i dwie jednostki Ligi ruszyły ku nieznanym wodom, aby odszukać zapomiany i ociekający w bogactwa ląd. Podróż była o tyle trudna że nikt nie spodziewał się czego można się spodziewać. Kraina ta była od dawna zapomiana i mogło czyhać tam wiele niebezpieczeństw. Dlatego tak ważne było aby załoga posiadała niezbędne doświadczenie w eksploracji nowych lądów. Tych nie brakowało w Athos, większość załogi przybyła tam wraz z pierwszą ekspedycją do Centrazji i założyli kolonię w Athos. Teraz czekała na nich kolejna, długa podróż.
Nastroje niepodległościowe i wolnościowe rozlały się po całej Sambanie. Ludzie mają dość wyzysku i pragną walczyć za swoją wolność. Powoli takie głosy docierają do kolonii Nutka. Ludzie burzą się że pracują za ciężko, w złych warunków a najlepiej to chcieliby aby koloniści opuścili te ziemie. Admiralicja stoi przed trudnym zyzwaniem, rosnące niezadowolenie może doprowadzić do buntu, to z kolei znacząco przeszkodzi w organizowanej wyprawie do Królestwa Aryun. W kolonii powoli kreują się dwa obozy, sympatyków Ligi oraz ich przeciwników. Ponad to w kolonii stacjonuje duży garnizon Kolonialnej Piechoty Morskiej lecz jej użycie może mieć krwawe skutki.
Od redakcji Kuriera Insulijskiego:
Choć jak się dziś dowiedzieliśmy, nasza kochana żona jest masochistką i przekleja swoje działa do Państwa Na L, to nie chce kolportować swoich dzieł do Insulii. Początkowo uznawaliśmy to za Zdradę (Stanu), ale teraz chyba rozumiemy.
Kurwa, kto robił te leockie bbcode?!
Eniłej, postanowiliśmy się zmachochistować ku Chwale Narodu Insulijskiego oraz naszych folwarków co je dostaniemy za posty i specjalnie dla was dokonaliśmy kolportażu tego sławetnego dzieła do Insulii. Nie Dziękujcie.
Kilka słów od Redaktor
Szanowni Państwo, na początku pragnę Was bardzo mocno (nie serdecznie, serdecznie to można dziękować) przeprosić za tak długi czas przerwy między numerami niegdyś Przeglądu Pollińskiego, natomiast od dzisiaj Herolda. Tej zmianie oraz nowej formie publikacji chciałabym poświęcić dzisiejszy wstęp. Stawiając na kosmopolityczne i bezstronne podejście oraz brak nacechowania względem pochodzenia gazety, zdecydowałam się na przemianowanie Kuriera Sarmackiego, a co za tym idzie również, i jego sztandarowego wydania czyli Przeglądu na Herolda. Naszym mottem jest "Ab oriente et occidente" czyli "Od wschodu do zachodu". Jak herold ogłaszamy najnowsze wiadomości tak by otoczyły Pollin.
Zmiana formy wydania zaś związana jest z wynikiem przemyśleń podczas przerwy od wydań i szukania rozwiązania, które przywróciłoby gazetę do życia. Zauważyłam wraz z zespołem, że publikacja krótszych wydań oraz w formie postów lub artykułów, nie będąc tym samym, uzależnionymi od szablonów czy działania na kilku różnych programach będzie o wiele efektywniejsza dla Herolda. Od teraz możemy publikować nawet jeden artykuł (pojęcie skrojone pod sarmacki system prasowy) zamiast wstrzymywać całe wydanie z powodu realiozy innych pisarzy. Jest to rozwiązanie znacznie upraszczające i dające szersze pole do działania.
W dzisiejszym numerze krótko bo jedynie o kilku wydarzeniach, zapraszam jednak do śledzenia wątku Herolda na bieżąco!
Nr 4 - IX 2022 | 2
Pożar w Palatium
O godzinie 11:11 według komunikatu Pretorium doszło do podpalenia dokumentów w biurze Namiestnika Romańskiego, który wedle własnych zeznań oraz nagrań uzyskanych z kamery zamontowanej przez Namiestnika Garamonda w celu sprawdzania czy jego druga ad-hokratyczna połówka pracuje, czy jednak zostawia go z całą pracą, zasnął z zapalonym papierosem, będącym winowajcą dużych strat materialnych oraz wizerunkowych zarówno Palatium, jak i całego Palatynatu. Zaprószenie ognia, które dokonało się poprzez upadek niedopałka jednego z Namiestniczych, lumeryjskiej podróbki Namiestnikowskich. W ciągu zaledwie kilku minut doszło do rozprzestrzenienia się płomieni na całym biurku (na szczęście go nie szkoda bo Namiestnik ze względu na realiozę wciąż nie zdążył polecić służbie w Palatium przyniesienia ręcznie zdobionego mebla, który wykonano z Czarnej Sosny Leockiej, więc korzystał z prostego biureczka ze sklepu AEKI), a także nadpalenia namiestniczej brody, co było momentem budzącym Czcigodnego. Jak powszechnie wiadomo palące się włosy mają zupełnie inną woń w porównaniu do palącego się papieru, który dla palaczy, zwłaszcza tak wprawionych, jak Namiestnik nie jest czymś alarmującym podczas snu. Na miejsce wezwano natychmiast Straż Ogniową, a Drugie Słońce Narodu zostało ewakuowane przez Straż Palatium, dołączając do Pierwszego. Tam wedle raportu i zeznań świadków doszło do próby porwania Namiestnika Romańskiego przez Żandarmerię Leocji Podziemnej, będącej podróbką ŻPL, zorganizowaną przez bojówkę państwa na L. Szybka akcja wyszkolonych służb Gwardii, w tym elitarnej Straży Palatium przeszkodziła w dokonaniu zamachu. W ramach Operacji Lwiątko i Lew Namiestników rozdzielono i przetransportowano do punktów odosobnienia poza Nowym Brzegiem. Wciąż trwa śledztwo, które ma wytłumaczyć w jaki sposób do Leocji przedostały się lumeryjskie podróbki Namiestnikowskich i dlaczego właściciel największej w Nowym Brzegu firmy handlowej (Lewek), a zarazem Kurator Palatynatu Leocji Oswald Baskerville rozprowadza produkty lumeryjskie, które jak donosi raport opublikowany przez Czcigodnego Garamonda jest typograficzną zbrodnią, która jak dodaje Pretorium podchodzi pod paragraf 213. ust. 7. LKK.
Nr 4 - IX 2022 | 3
Scholandzki Rajd w leockim wykonaniu
Piątek godzina 16:04:59, wjazd na autostradę wokół Alexiopolis. Namiestnik Romański i Generalissima Windsachen czekają w swoich automobilach na sygnał startu. Nigdzie nie widać jednak Przewodniczącego ik Ruth, który jest trzecim Leotą, biorącym udział w scholandzkim rajdzie. Sygnał jednak wybrzmiewa i stopy szybko wykonują manewr startu, popuszczając sprzęgło i dociskając gaz. Cyk 2, 3 i 4. 4.5 litrowy silnik Recsler warczy tuż obok namiestnikowskiego Bugatti. Romański jednak nie sili się na kurtuazje i dociska gazu do dechu, zostawiając za sobą smugę dymu. W sumie to dwie. Jedna z rury (przez takich właśnie cierpi Pollin), druga z ust. Palatium na odcinku startowym wyprzedziło Pretorium o ułamki milisekund, zapisując się w pierwszej trójce zaraz po Tomowiciu i Grunerze. ik Rutha dalej nie widać ani nie słychać. Zatroskana połowa Palatium wraz z Pretorium próbują wywołać Przewodniczącego przez radiostację, jednak to nic nie daje. O 18:00 dojeżdżają (no, Namiestnik minutę wcześniej bo schylając się po niedopałek na starcie, nacisnął gaz i wystartował, zaliczając fallstart) na metę w pierwszym odcinku i podczas przerwy na Namiestnikowskie wypatrują Ignatsa. Jednak tak, jak poprzednio - ni widu, ni słychu. Do czasu! 33 minuty później na metę dojeżdża wyraźnie zdegustowany Przewodniczący Senatu. Teraz już razem przedstawiciele czarno-biało-czerwonych mogą stawać na starcie. I tak, jak razem stali, tak już razem zaliczyli fallstart. Każde z nich wcześniej o minutę - leocka precyzja. Po rzuceniu niewybrednych słów na zegarmistrzów w Weradon, trójca leocka ruszyła w stronę Gnomina gdzie pierwsza na metę wjechała Generalissima. Pierwsza z Leotów, pierwsza ze wszystkich (nie licząc fallstartowych uczestników). Na poranne godziny rajdu w sobotę narzekali wspólnie, co objawiło się w ich wynikach. Prezydium zaliczyło fallstart, Pretorium spóźnienie, Palatium delikatne spóźnienie, wręcz nieodnotowane. Przed trójką stała teraz trasa do internetii, która zakończyła się 2/3 Leotów na podium (1/2 Palatium w wyniku przeszkód na drodze dotarła później). Leoci więc walczą wytrwale, zadziwiająco Generalissima trzyma się w miarę wysoko, nie jest źle także z resztą. Cała trójka tkwi w pierwszej 10 (Przewodniczący akurat ją zamyka).
Leoci na rajdzie
XXIII v-Mundial w Sarmacji
W Sarmacji obecnie trwa kolejny z rzędu v-Mundial, który jest świętem fanów kopania napompowanej skóry (nie oceniam, co kto lubi). Emocje były pompowane konkursami organizatorów i plakatami wieszanymi przez niezastąpionego Oberhaupta Edelweiss HWG. Balonik w końcu pękł (sucho bo przez chore gardło, ale i poziom żartu śmieję się "napompowana skóra, pęknięty balonik hehe".
Nr 4 - IX 2022 | 4
After that terrible dissapointment back to the studio) i 22 mężczyzn wybiegło ku uciesze tłumów na stadiony. Kiedyś takie coś nazywało się igrzyskami. Na arenę wybiegało kilkunastu mężczyzn i walczyło o chwałę na śmierć, i życie. Dzisiaj kopią napompowaną skórą i strasznie się turlają po ziemi by dodać dramatyzmu do często udawanych kontuzji. Starożytni się w pod ruinami przewracają. Jak mają się wyniki? Hasseland gromi swoich przeciwników i idzie do przodu - ciekawe czy zobaczymy go w finale. Niemcy mimo bliskości językowej z naszymi przyjaciółmi z Edelweiss skopali im cztery litery ubrane w portki na szelkach. Zapewne poniosły ich nerwy po porażce z Hasselandem. Szarotki jednak się odegrały na bialeńskim trupie (cóż za bezczeszczenie zwłok). Voxland przegrywa, co boli serce Królowej Małżonki. Bialenia zapewne może żegnać się z murawą w Sarmacji bo przegrała wszystkie dotychczasowe mecze, ale jako że w Heroldzie stawiamy na opis niż znajomość zasad kopanej skóry - prosimy ekspertów o weryfikację. Dreamland mimo swojego trupiego majestatu (o przepraszam, teraz odżył, ale to za sprawą turystów, którzy przybyli sobie pojeździć) wygrywa mecze, no oprócz dzisiejszego z Leotami, którzy pokazali im, co nieco. Leocja proszę państwa nakopała Starosarmacji (i Dreamlandowi), która wcześniej zremisowała z Teutonią (ostoja sarmackości nie zdołała powalić tych, co Sarmacji się wyrzekli). Ciekawe czy to czas by powiedzieć im "pa pa"? Sclavinia remisowała każdy mecz, aż do spotkania z Volkianem, które w końcu dało im jakieś punkty zwycięstwa. Winkulia raz na wozie, raz pod wozem czyli nie wiemy, jak to się z nią ma bo się nie znamy. Lumeria najpierw zremisowała, teraz przegrała z Austro-Węgrami, którzy mają na koncie 2 zwycięstwa i remis. Teutonia pokonała Westland, ale to żadna nowość - zobaczymy, ile Leoci ugrają w środę. Baridas przegrywa - no cóż, defibrylator chyba nie pomógł .
W Leocji jest dobry dzień
Co prawda może nie bezpośrednio w leockich lasach bawi się pół Pollinu, ale to dobrze bo więcej będzie dla Namiestnika Garamonda, który sobotę zaczął od grzybobrania. Mowa tak, o grzybobraniu. A jak mówi leockie już porzekadło - "Dzień, bo jakby był dobry to byłbym(-abym) na grzybach". W Sarmacji i Muratyce tłumy szturmują lasy, dobrze że w tym roku nikt ich nie zamyka. Nie wiadomo, jak na Nordacie, ale w sarmackich lasach roi się od dzików i już chodzą słuchy, że delikatnie mówiąc, zdenerwowani mieszkańcy szykują wszelką broń myśliwską, jak i każdą inną, którą znajdą w swoich szafach pancernych i tylko czekają, aż wybrzmi pierwszy śpiew rogu i szczek psów. Duchem, ciałem i myślą jesteśmy z nimi bo nas też szlag jasny chce trafić, jak widzimy dzika na drodze, co nam pół koszyka wpier... nicza.
Autorstwa: Alfred Tehen... za dużo imion, Hohenburg, co rządzi Winkulią.
Tutaj od godziny 00:00 dnia 29 września 2022 RR do godziny 23:59 dnia 3 października 2022 RR trwa rejestracja list wyborczych do elekcji Senatorów.
Kod:
[b]Kto startuje[/b]: [tutaj wpisać nazwę koalicji/partii/ugrupowania]
[b]Prezes komitetu[/b]: [realna osoba]
Okręg nr 1 - Westland Właściwy i Marsylia
[list=1][*]Czy komitet w nim startuje?¹: [Tak/Nie]
[*]Kandydaci²:
[/list]
Okręg nr 2 - Voxland Właściwy
[list=1][*]Czy komitet w nim startuje?¹: [Tak/Nie]
[*]Kandydaci²:
[/list]
Okręg nr 3 - Sambanafryka
[list=1][*]Czy komitet w nim startuje?¹: [Tak/Nie]
[*]Kandydaci²:
[/list]
Okręg nr 4 - Doctrina
[list=1][*]Czy komitet w nim startuje?¹: [Tak/Nie]
[*]Kandydaci²:
[/list]
¹ - od odpowiedzi na to pytanie zależy to, czy w danym okręgu można będzie głosować na dany komitet. Odpowiedź "Tak" wymaga napisania na forum w dziale okręgu przynajmniej 1 posta przeznaczonego kampanii wyborczej.
² - uzupełnić wtedy i tylko wtedy, gdy odpowiedź na poprzednie pytanie to "Tak". Wpisać albo realnego kandydata/kandydatów (kandydat może startować wyłącznie w jednym okręgu), albo kursywą wpisać "narracyjni".
~Siedziba partii znajduje się w mieście Barcelona w Księstwie Morza Zachodniego. Prezesem jest zaś JCW Bazyli von Hohenburg.
Najnowsze ogłoszenia partii:
- w dniu 27.09 br. odbędzie się głosowanie na wiceprezeza oraz sekretarza partii
-jutro (25.09) prezes wraz z przedstawicielami partii odbędą wizyte w Indianapolis ze względu na tamtejszą sytuacje
~
Uchwała Wielkiego Kongresu Stanów zd. 17 września 2022 r.,
sporządzona w mieście Los Alexos,
w sprawie ustanowienia zwierzchnictwa Sanagatu Amatorii nad Marsylią.
Wielki Kongres Stanów uznaje zwierzchnictwo Saganatu Amatorskiego nad ziemiami Księstwa Marsylii na wyspie Voxima i ich przynależność do Saganatu. Uznaje się prawo Secesyjnej Republiki Westland oraz Saganatu Amatorskiego za wiążące na terenach Księstwa Marsylii. Władze i służby Secesyjnej Republiki Westland mają obowiązek zapewnić bezpieczeństwo i trwałość tego zwierzchnictwa.
Niech żyje Amatorskie zwierzchnictwo w Marsylii! Niech żyje SRW w Marsylii!
Tablica Obwieszczeń Straży Wielkiego Kongresu Stanów przed budynkiem Białego Domu w Los Alexos
Obwieszczenie Strażnika Wielkiego Kongresu Stanów zd. 24 września 2022 r.:
w sprawie ogłoszenia wejścia w życie Uchwały Wielkiego Kongresu Stanów zd. 24 września 2022 r., sporządzonej w mieście Los Alexos, w sprawie ustanowienia zwierzchnictwa Sanagatu Amatorii nad Marsylią.
Ja, Strażnik Wielkiego Kongresu Stanów ogłaszam iż Wielki Kongres Stanów uchwalił wyżej wymieniony akt, który wchodzi w życie w dniu dzisiejszym w kanon prawa Secesyjnej Republiki Westland.
Strażnik Wielkiego Kongresu Stanów
Aleksander Novak /-/