O wielki Rutzelburgu! Rubieży północnych gwiazdo! O jeziora górkowskie! I zapomniane Wormingana grody!
Za prawdy po wyborne przybywają do was wygody, Kupcy ze wschodu na zachód, i z południa i z północy, drogi i ścieżki Rutzelburga i Maryjnego miasta,
zapadłe wieże i imperiów wyczyny, "Dziś tyś kraj upadły! przegniły w niebycie!" Wroniego plemienia głos bryzga skrzeczliwy, U nich w zgryzocie próżniaczej prym wiodą starsze mikroświata dwory,
lecz tyś wiecznie młoda! Tyś wiecznie zdrowa! Tyś Santanio i Burgio, Nordaty ozdoba!
Po spotkaniu w Vihres, następnego dnia Żmigrodzki kontynuował swój objazd po Winkulii. Tym razem zagościł w stolicy Górnej Winkulii - Rutzelburgu. Spotkanie z wyborcami odbyło się pod budynkiem Trybunału Królewskiego i nie był to wybór przypadkowy. Żmigrodzki mówił o tym, iż należy dokonać reformy wymiaru sprawiedliwości i ustanowić skuteczne procedury, tak aby Trybunał w ogóle działał. Oprócz tego odniósł się do pogłosek o nadużyciach, jakich dokonywać miało Kongsversaheit. Chodzi tutaj o sprawę pobicia działacza komunistycznego Hassana Leviego oraz podpalenia w miejscowych lasach i aresztowanie działaczy proekologicznych. Kandydat zapowiedział, że przeprowadzone zostanie dochodzenie dotyczące domniemanych nadużyć i winni zostaną ukarani.
Po spotkaniu Żmigrodzki przeszedł się po miejscowym targu, a następnie wziął udział w spotkaniu z przedstawicielami miejscowych wielkich przedsiębiorstw - Energo i TeleOs.
Późnym wieczorem do stolicy Albionu, Vihres, miejsca tradycyjnie wspierającego partie prawicowe i prokapitalistyczne, przybył Mateusz Żmigrodzki. Kandydat na Premiera zaczął od zdementowania pogłosek rozpowszechnianych w ostatnich dniach przez tabloidy powiązane ze skrajną prawicą: - Moi drodzy, obiecuję Wam, że nasza partia, że nasza koalicja, nigdy nie podniesie ręki za stałym opodatkowaniem obywateli. Państwo i tak zarabia na aktywności zwykłych ludzi, zatem po co ich jeszcze okradać z tego, co zarobili? Folksbund wspiera klasę robotniczą, a nie ją wyzyskuje, dlatego wszelkiemu grabieniu tej klasy mówimy nie! Kandydat oprócz tego powiedział, że pomimo negatywnego stosunku Folksbundu do kolonializmu, to jednocześnie nie zamierza podejmować prób przejęcia przez państwo Ligi Morskiej i Kolonialnej: - Tak, LMiK zrobił wiele złego, ale nie możemy zaprzeczyć, iż jego działalność ma także pozytywne skutki. Dlatego proponować będziemy aby po prostu LMiK krzywdy te wynagrodził tubylczym ludom. Ponadto trzeba przyznać autochtonom takie prawa obywatelskie, jakie przysługują obywatelom Związku Winkulijskiego. Po przemówieniu Mateusz Żmigrodzki pojawił się w miejscowym teatrze, gdzie gościnnie wystąpił w musicalu rapowym:
w moim v-życiu zakończył się pewien etap. Moje więzi z Winkulią z miesiąca na miesiąc, z dnia na dzień rozluźniały się i niedawno zaczęłom czuć się tutaj niemal obce.
W mikronacjach od zawsze działałom dla idei - zjednoczenia, życzliwości i samorozwoju. Przychodząc na Pollin z Doctriną nie myślałom nad zakładaniem kolejnej yoyonacji - jednym z moim pierwszych kroków w tym uniwersum było zawarcie unii między istniejącym, stabilnym państwem na Pollinie, a moją discordnacją. V-żyłom dla jednoczenia ludzi i państw, aby eliminować konflikty oraz zapewniać przyjazną atmosferę i korzystne warunki rozwoju.
Mirkonacje były i są dla mnie motywacją do nauki wielu przydatnych umiejętności - obsługi programów graficznych, programowania, pisania poprawnym językiem, przekonywania do siebie ludzi i wiele innych. Jednak jeśli siedzę w zbyt wielu mikro, to zamiast człowiek się rozwijać, to wykonuje absolutne oczekiwane po nim minimum, byleby tylko utrzymać swoją obecność, bo na głębszą aktywność nie ma czasu ani chęci.
Czuję potrzebę skupienia się finalnie jedynie na 1, maksymalnie 2 krajach, aby mój pobyt w mirko to nie był przykry obowiązek, ale przyjemność oraz szansa na samorozwój. Podjęłom więc decyzję, że zrezygnuję z nadmiaru obywatelstw i poświęcę się najbliższym mojemu sercu tworom - zjednoczonej Nordacie (o którą zabiegam przez całą swoją mikronacyjną historię) i zainicjowanej poniekąd przez mój impuls Insulii.
Mając na względzie powyższe, niniejszym zrzekam się obywatelstwa winkulijskiego, wycofuję kandydaturę na Ministra Stanu i dziękuję za wspólnie spędzony czas oraz razem stworzone rzeczy.
Dzisiaj przed południem rozpoczął się przedwyborczy objazd po kraju kandydata winkulijskiej centrolewicy na Ministra Stanu - Mateusza Żmigrodzkiego. Swoją podróż rozpoczął od spotkania z mieszkańcami stolicy, podczas którego rozmawiał o najważniejszych bolączkach, z jakimi się mierzą na co dzień mieszkańcy Kanugardu. Wśród nich była pani Eugenia, która mówi, że wielkim problemem jest brak sprawnie działającego transportu kolejowego w Winkulii, który ponadto jest dla niej za drogi. Z tego powodu nie może regularnie jeździć do swoich wnucząt, mieszkających w Vihres. Prezes Żmigrodzki zapewnił ją, że obecna koalicja rządowa, w której uczestniczy Folksbund, pracuje nad usprawnieniem kolei i wkrótce ten rodzaj transportu stanie na nogi.
Jednocześnie Żmigrodzki poruszył kwestię dalszej współpracy z Partią Narodzenia Winkulii. Kandydat zapewnił, że Folksbund będzie współpracował z PNW po wyborach, ponieważ wydarzenia ostatnich miesięcy pokazały, że obydwu partiom zależy na prawdziwym dobru Związku. Oprócz tego lider Folksbundu stwierdził, iż tak naprawdę obydwie partie różnią się programowo tylko w kwestiach gospodarczych, stosunku do kolonializmu i wydatków na zbrojenia. Przy okazji spotkania organizowane były atrakcje dla dzieci oraz konkursy z nagrodami.
Spotkanie z wyborcami właśnie dobiega końca i Żmigrodzki wyrusza do Vihres.
Ustawa Folkstagu
z dnia XX sierpnia 2023 r.
o ochronie i rewitalizacji języka winkulijskiego
Art. 1.
Język Winkulijski jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli Związku Winkulijskiego i jako taki znajduje się pod szczególną opieką państwa.
Art. 2.
Organem regulującym poprawną pisownie i użycie języka winkulijskiego jest Wysoki Komitet ds. Języków Winkulii zwany dalej "Wysokim Komitetem".
Art. 3.
1. Na czele Wysokiego Komitetu stoi Przewdoniczący powoływany i odwoływany przez Króla na wniosek Ministra Stanu
2. Przewodniczący powołuje pozostałych członków Wysokiego Komitetu.
Art. 4.
1. Wysoki Komitet conajmniej raz w roku składa sprawozdanie ze swojej działalnosci, w tym rowniez zaktualizowany słownik j. winkulijskiego.
2. Wysoki Komitet publikuje pod koniec kazdego miesiaca liste nowoutworzonych slow.
3. Lista o ktorej mowa w ust. 2. nie moze byc krotsza niz 30 slow.
Art. 5.
1. Organem prasowym wydawanym przez Wysoki Komitet we współpracy z Rządem Królewskim jest "Winqulideg Gazette", ukazująca się wyłącznie w j. winkulijskim i zwana dalej ''gazetą''.
2. Gazeta ukazuje sie nie rzadziej niz 3 razy do roku.
3. Dzialanosc gazety jest finansowana przez skarb państwa.
4. W kazdej audycji Radia Winkulia musi się znalezc conajmniej 30 sekundowy program w jezyku winkulijskim.
Art. 6.
1. Obowiązkiem wszystkich urzedow panstwowych jest umozliwienie wszechstronnego rozwoju j. winkulijskiego.
nazwy wszystkich urzedów szczebla samorządowego jak i centralnego muszą posiadać i stosowac odpowiednik zarowno w jezyku polskim jak i winkulijskim.
2. W urzędach musza być dostępne formularze zarowno w jezyku polskim jak i winkulijskim.
Art. 7.
Ustawa wchodzi w zycie w terminie 14 dni od dnia ogloszenia.
Wysoki Folkstagu,
Przedstawiam rządowy projekt ustawy o ochronie i rewitalizacji języka winkulijskiego, powstały na bazie dyskusji jaka miała miejsce w lipcu na forum ZW. Ustawa nakreśla ogólne założenia programu rewitalizacji języka państwowego i jego rozwoju w tym powstanie winkulijskojęzycznej gazety, minimalnego uzycia tego języka w urzędach administracji państwowej czy w końcu program systematyznego tworzenia nowych słów. Nie są to rzeczy na które nas nie stać, a sama ustawa jest utrzymywana w bardzo minimalistycznym tonie.
Pierwsze wzmianki o Szelenach pochodzą z XIII wieku. Opisuje je burgijski pisarz, publicysta i podróżnik – Karl Ostterboerg. Cytując jego dzieło „Wielkie podróże po nieznanym” tak opisuje Szelenyę pod względem rolniczym i krajobrazowym:
„Gdy wyszedłem wreszcie z górskich zboczy natrafiłem na pierwsze niecywilizowane ziemie południowe. A tam nie było ani jednego drzewa, ani jednego krzaka. Wszystko pokrywała seledynowa trawa i step. […] Po paru dniach wędrówki po tym terenie zauważyłem, że gleby są tutaj niezwykle płodne w przeciwieństwie do górskich gleb Burgii. Pomimo tego faktu nic tu nie rośnie oprócz trawy.”
Ostterboerg napotkał po paru miesiącach wędrówki pierwsze plemię szeleńskie, spotkanie te tak opisał:
„ […] Step nagle zamienił się w krainę jezior […] Przechodząc brzegiem jeziora, które postanowiłem nazwać Goetsee zobaczyłem dym, gęsty i czarny jak węgiel z naszych kopalni. […] Moja ciekawość świata stała się powodem nieprzemyślanej decyzji. Poszedłem w kierunku dymu, a przed mymi oczyma ukazały się kształty namiotów zrobionych ze skóry zwierzęcej. Idąc tak w ciekawości i zachwycie zarazem nawet nie poczułem jak coś delikatnie dotknęło mnie w plecy. Obróciłem się powoli i zobaczyłem dwóch zarośniętych mężczyzn średniego wzrostu, którzy wpatrywali się we mnie z zaciekawieniem.”
Ostterboerg poświęca w swych dziełach dwa rozdziały na opis podróży po Szelenyi. Opisuje wielokrotnie klimat oraz budowę terenu. Dzieli Szelenyę na dwie części: północną typowo stepową część o dobrych glebach oraz południe na którym dominują jeziora. Warty uwagi jest też opis spotkania z wodzem plemienia szeleńskiego.
„Stanąłem naprzeciw niego. Serce biło mi jak szalone, a zgromadzonych ludzi wyraźnie to bawiło. Wódź, bo podejrzewam, że ta funkcję pełni ten wysoki mężczyzna spojrzał na mnie złowrogo. Miał na oko 30 lat i długie czarne włosy jak całe plemię zresztą. Twarz jego znaczyły tatuaże i pomimo strasznego wyglądu emanował spokojem. […] Wypowiedział do mnie parę słów w swym dziwacznym języku. Język ów był bardzo zmiękczony, pełen dźwięków jak: ć,ś,ź. […] Po słowach wodza dwóch osiłków odprowadziło mnie do jakiejś prymitywnej klatki. […] Przesiedziałem tam dwa dni jedząc jedynie jakieś odpadki z ich stołów. Gdy myślałem że nadszedł mój kres wódz stanął obok klatki i otworzył ją. Spojrzałem niepewnie i wyszedłem. Patrzył za mną jak zacząłem odchodzić z obozowiska. Cały czas mierzył mnie wzrokiem. Nigdy chyba się nie dowiem czemu lub komu zawdzięczam życie. Wiem tylko, że ta przygoda uczyniła mnie ciekawszym i odważniejszym.
Fragment ten wzbudził postrach między Burgami. Barbarzyńskie plemiona z południa wydawały się przerażające, a wśród Burgów zaczęły chodzić słuchy o zbrojnej napaści na te tereny w celu zabezpieczenia granic i wszystkich mieszkańców. Sam Karl Ostterboerg nie uważał Szelenów za niebezpiecznych, co więcej krytykował taką postawę społeczeństwa, do której bądź co bądź przyczyniła się jego twórczość. Pisał dalej w swej książce:
„Ludy te (Szeleni dop. autora) poznałem bardzo dobrze mimo, że nie umiem z nimi rozmawiać. Bez wątpienia są inteligentni, a mówienie o nich jak o barbarzyńcach świadczy o ignorancji i braku wiedzy.”
Ten fragment nie zdobył już takiej popularności. Doprowadziło to pośrednio do pogromu Szelenów, ale o tym będzie oddzielny temat.
Na koniec dzisiejszego wykładu chciałbym wam, drodzy studenci przybliżyć chociaż częściowo postać Karla Ostterboerga.:
Karl Ostterboerg urodził się w małej wiosce burgijskiej o nazwie Vasterlgottland. Nie ustalono dokładnej daty urodzenia, a całość jego życia poznajemy tylko z twórczości. Do najbardziej znanych powieści należą: „Wielkie podróże po nieznanym”, „Deszcz ognia” , „Burgia moich lat”. Zasłynął z traktatów o aktualnej sytuacji kraju stanowiących jedne z nielicznych źródeł pisanych tego okresu oraz książkach podróżniczych. Zginął na jednej ze swych wypraw ok. 1280r.
Minister Stanu udaję się z wizytą dyplomatyczną do Cesarstwa Nan Di. Będzie on niedostępny do czasu zakończenia rozmów. Wszelkie wnioski, skargi oraz zapytania proszę zgłaszać do sekretariatu.